Berlin zaliczony, ale bez skrzydeł. Marszałek Sejmu ruszył w swoją pierwszą zagraniczną wizytę koleją, bo samoloty to nie jego bajka. Polityka wielka, rozmowy poważne, a transport… bez turbulencji. Jednak nie żartował, wskazując, że za niego w delegacje latał będzie Szymon Hołownia?
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty pojechał do Berlina z pierwszą oficjalną wizytą zagraniczną. W Niemczech spotkał się m.in. z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem, przewodniczącą Bundestagu Julią Klöckner oraz ministrem obrony Borisem Pistoriusem. Program napięty, ranga wysoka, ale...
Nie od dziś wiadomo, że Czarzasty boi się latać. Sam wielokrotnie mówił o tym publicznie i robił z tego żarty. Najgłośniejszy? Ten, który wraca jak bumerang:
„Za mnie będzie latał Hołownia”
– rzucił kiedyś.
I słowa dotrzymał… przynajmniej częściowo. Do Berlina obecny marszałek pojechał spokojnie - szynami.
Tabloidowy detal? Owszem. Ale też znak firmowy. Gdy inni liczą mile lotnicze, Czarzasty liczy przystanki. Dyplomacja bez turbulencji, za to z legendą o strachu przed lataniem w tle. Berlin odhaczony, żart odświeżony, a Hołownia? Będzie faktycznie tym „od latania”?


