May 26, 2026 12:30 PM

Nie cichną echa krakowskiego referendum, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Widać też popłoch we wpisach wszelkiej maści „elyty”, które na codzień chciałyby kreować ludzkie umysły. I choć wynik jest jednoznaczny, część samozwańczych elit zachowuje się tak, jakby ktoś im wysłał zbiorczy „przekaz dnia”: „przegrana Miszalskiego to tak naprawdę jego zwycięstwo, bo większość nie poszła do referendum”.

Problem w tym, że ta narracja nie ma nic wspólnego ani z demokracją, ani z matematyką tym bardziej. Internauci musieli tłumaczyć podstawy, momentami wręcz łopatologicznie.

Szczepkowska i jej „70% poparcia”. Internet łapie się za głowę

Joanna Szczepkowska ogłosiła, że:

„70% posłuchało prezydenta Miszalskiego i nie poszło na referendum. To miażdżąca przewaga. 70% ufa prezydentowi.”

Internauci natychmiast sprostowali tę „logikę”:

„To, że 70% nie poszło, NIE oznacza, że popiera Miszalskiego!”

„Niecałe 50% uprawnionych nie chodzi ani na wybory, ani na referenda. Po prostu mieli to w nosie.”

„Żyje Pani w swojej bańce i nie ma kontaktu z rzeczywistością.”

Najbardziej precyzyjnie sytuację wyjaśnił jeden z komentujących:

„Nawet gdyby absolutnie nikt nie zagłosował przeciwko odwołaniu prezydenta, sama frekwencja (ponad 171 tys.) wystarczyłaby z nawiązką, aby referendum było ważne.”

Czyli: bojkot niczego by nie zmienił. A teza o „70% poparcia” jest zwyczajnie nieprawdziwa.

Hartmann też próbował. Efekt? Ten sam — internet musiał tłumaczyć

Jan Hartmann również przekonywał, że ludzie „niepotrzebnie poszli na referendum”, bo „sami sobie zaszkodzili”. Po fali krytyki… usunął post.

Internauci zdążyli jednak odpowiedzieć:

„Gdyby te osoby nie przyszły, referendum i tak byłoby ważne. Sama frekwencja wystarczała z nawiązką.”

„Pan profesor chyba się przeliczył. Dosłownie.”

„Demokracja jest wtedy, gdy wygrywają nasi — rozumiemy.”

„Elyta” w popłochu. Internauci: „To wy nie dorośliście do demokracji”

W komentarzach przewija się jeden motyw: niektórzy komentatorzy nie potrafią pogodzić się z tym, że wynik demokratyczny nie poszedł po ich myśli.

Internauci piszą:

„Tzw. elyta nie może pogodzić się z przegraną KO.”

„No bo co to za demokracja, jak przegrywają nasi?”

„Nawoływanie do bojkotu referendum to kompromitacja.”

„To, że Pani bojkotowała referendum, świadczy tylko o tym, że sama nie dorosła Pani do demokracji.”

Internet musiał tłumaczyć podstawy demokracji i matematyki

Szczepkowska i Hartmann próbowali stworzyć narrację, że przegrana to wygrana, a brak głosu to poparcie. Internauci, jak zwykle niezawodni, rozłożyli te tezy na czynniki pierwsze.

Wyszło na to, że matematyka nie potwierdziła ich teorii, logika też nie, a demokracja okazała się mniej elastyczna niż ich interpretacje.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy