Wczorajszymi wydarzeniami pod schroniskiem Happy Dog żyje cała Polska. Zapoczątkowana przez Dorotę "Dodę" Rabczewską akcja demaskowania patoschronisk przynosi efekty. Wczoraj Happy Dog przestało istnieć, a protestujący wdarli się na teren schroniska by zabrać stamtąd zwierzęta. Jednego z psów zabrała Marianna Schreiber. Internauci dyskutują, czy to potrzeba serca, czy atencji.
Doda schronisko w Sobolewie nazwała "Auschwitz dla zwierząt". Siedziba Happy Dog faktycznie otoczona była drutem kolczastym, a nieprawidłowości w prowadzeniu obiektu zgłaszane były organom administracyjnym i ścigania od wielu lat. Pan Marian - tak nazywają wszyscy właściciela schroniska - ostatecznie został zmuszony do zamknięcia schroniska. Decyzję Powiatowego Lekarza Weterynarii usłyszał, ale się z nią nie zgodził. Nie miało to jednak żadnego znaczenia, ponieważ decyzja ta natychmiast odbierała mu prawo do prowadzenia dalszej działalności.
Stało się to przy okazji protestu, w którym uczestniczyli ludzie z całej Polski. W Sobolewie był między innymi Krzysztof Stanowski, który relacjonował przebieg protestu na Kanale Zero.
Ostatecznie protestujący zrobili dziurę w płocie i mimo ochrony obiektu przez policję, udało im się dostać do środka. Organizacje ratujące zwierzęta, a także zwykli ludzie, zaczęli wypuszczać psy z klatek, w których nie było jedzenia, tylko miski z zamarzniętą wodą.
Wśród protestujących była także Marianna Schreiber, która postanowiła zabrać ze sobą jednego z psów. Jak relacjonowała na platformie X, wchodząc przez dziurę w płocie podarła sobie spodnie, ale nie powstrzymało ją to przed zabraniem psa ze schroniska.
Marianna nazwała psa Ułan, zawiozła go do weterynarza, gdzie spędził noc i został przebadany. W niedzielę rano wrócił z celebrytką do domu i ma zamieszkać z jej mamą.
UŁAN, bo tak nazwałam pieska, którego dziś zabrałam z mordowni dla zwierząt w Sobolewie, zostanie dziś na noc w szpitalu - w klinice na Mokotowie w Warszawie.
Odbieram go rano około 9:00.
Piesku, jesteś bezpieczny
- napisała celebrytka na platformie X.
Pod jej postami toczy się jednak dyskusja, czy sposób, w jaki Marianna zabrała psa, jest odpowiedni. Internauci najczęściej zarzucają jej, że robi to dla atencji i prawdopodobnie nie przemyślała swojej decyzji, działając pod wpływem chwili. Inni z kolei zwracają uwagę, że po psa mogą zgłosić się jego prawdziwi właściciele.
Są jednak tacy, którzy niezależnie od tego, czy Mariannę lubią, czy nie, uznali, że dobrze zrobiła zabierając pieska ze schroniska i dając mu ciepły dom.
Tak wyglądała Marianna Schreiber zanim wybrała wyuzdany styl
Marianna Schreiber nie zawsze ubierała się w wyuzdane ciuszki. Znaleźliśmy zdjęcia, na których widać, jak przebiegała jej transformacja z eleganckiej kobiety do patocelebrytki. Zobaczcie.


