Doda nie skończyła na wysłaniu ton karmy i mat termoizolacyjnych do schronisk. Teraz idzie krok dalej i oddaje swój Instagram. Na co dzień za reklamowy post na jej profilu trzeba zapłacić co najmniej 100 tys. zł. Tym razem ta przestrzeń idzie za darmo, ale nie w próżnię, tylko w barterze - za realną pomoc dla schronisk.
Doda nie zwalnia tempa. Po tym, jak zawiozła do Celestynowa tony karmy i mat termoizolacyjnych, jej akcja zaczęła żyć własnym życiem. W schroniskach w całej Polsce trwa walka z mrozem, a ona postanowiła wykorzystać to, co ma najcenniejsze, czyli swoje zasięgi. I zrobiła to w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Artystka ogłosiła, że oddaje swój Instagram. Nie symbolicznie, tylko realnie, jako przestrzeń reklamową, która normalnie kosztuje ponad 100 tys. zł za jeden post.
Teraz ta sama powierzchnia idzie za darmo, ale w zamian za konkretną pomoc dla zwierząt. Budy, karma, słoma, koce, materiały termoizolacyjne. Każda firma, która dostarczy coś, co ratuje psy przed zimnem, może liczyć na publikację u Dody. Prosty układ, który może zadziałać szybciej niż jakakolwiek zbiórka.
Wyglądam, jak wyglądam. Praca na mrozie robi swoje. W ogóle się nie żalę. Chcę Wam powiedzieć, że zaczęło się w ogóle niewinnie, ale w mojej głowie i u mojego menadżera zrodził się pomysł. Ludziom bardzo chętnie odmawiam, jestem bardzo asertywna, ale zwierzętom nigdy. Oddaje swojego Instagrama za darmo, w ręce firm. Chcę tylko, żeby za równowartość, w barterze, wspomogli te schroniska. I to jak najszybciej.
- deklaruje wokalistka.
Wolontariusze nie kryją, że to dla nich ogromna szansa. Zasięgi Dody to setki tysięcy ludzi, a jeden jej post potrafi odmienić los całego schroniska. Według naszych informacji, już pierwszego dnia po ogłoszeniu akcji zgłosiły się firmy, które chcą pomóc. Jedni oferują karmę, inni budy, jeszcze inni deklarują transport. Widać, że jej pomysł trafił w moment, bo mrozy są bezlitosne, a schroniska biją na alarm. Psy marzną, zapasy topnieją, a każda noc to walka o przetrwanie.


