Kolejny chory eksperyment obecnej władzy na naszych dzieciach. W imię lewicowej i klimatycznej ideologii, do polskich szkół na siłę wprowadzana jest absurdalna "dieta planetarna". Skutek? Uczniowie brzydzą się patrzeć na bezmięsne, papkowate wynalazki i masowo odmawiają jedzenia. Rodzice płacą ciężkie pieniądze, tony posiłków lądują w koszach, a decydentki z rządu tchórzliwie umywają ręce.
Lewicowa ideologia na talerzu. Dzieci mówią: "NIE!"#
Miał być zdrowy tryb życia, a jest wielki bunt na szkolnych stołówkach. Nowa władza postanowiła uszczęśliwić najmłodszych na siłę, serwując im obiady rodem z brukselskich koszmarów klimatycznych aktywistów. Tzw. dieta planetarna to w praktyce koszmarne, pozbawione smaku potrawy, które nie mają nic wspólnego z normalnym, pożywnym posiłkiem, jakiego potrzebuje rozwijający się organizm.
Zamiast tradycyjnego, polskiego obiadu, na stołówkach serwuje się dziwne, wegańskie wynalazki. Nic dziwnego, że uczniowie po prostu nie chcą tego jeść! Co można zobaczyć na filmiku z jednej ze szkolnych stołówek, który bije rekordy popularności w internecie.
Tchórzostwo w resorcie. Nowacka i Lubnauer chowają głowę w piasek!#
Kto wpadł na tak genialny pomysł, by głodzić dzieci i wyrzucać pieniądze w błoto? Kiedy wybucha afera, nagle brakuje chętnych do wzięcia odpowiedzialności za ten kulinarny terror. Szefostwo Ministerstwa Edukacji Narodowej ucieka przed odpowiedziami.
Zarówno minister Barbara Nowacka, jak i wiceminister Katarzyna Lubnauer nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za wdrażane, skandaliczne przepisy. Zamiast stanąć przed oburzonymi rodzicami w prawdzie, urządzają sobie biurokratyczny ping-pong i tchórzliwie odsyłają niewygodne pytania z resortu edukacji prosto do resortu zdrowia.
Uderzenie w rolników i portfele rodziców#
Dramat na stołówkach ma wymierne, katastrofalne skutki finansowe. Rodzice muszą z własnej kieszeni płacić za z góry narzucone posiłki, których ich dzieci i tak nie są w stanie przełknąć. Efekt tych "postępowych" eksperymentów jest taki, że każdego dnia tysiące ton jedzenia ląduje prosto w koszach na śmieci!
To jednak nie tylko uderzenie w domowe budżety, ale też jawny atak na polskie rolnictwo.
Wyrzucanie mięsa ze szkolnych jadłospisów to kolejny cios w lokalnych dostawców i hodowców. Obecna władza bez mrugnięcia okiem realizuje unijne dyrektywy. Pytanie brzmi: jak długo jeszcze Polacy pozwolą na niszczenie dorobku polskiej wsi, niszczenie suwerenności żywnościowej naszego kraju i przeprowadzanie ideologicznych eksperymentów na żołądkach własnych dzieci?
Zobaczcie szokujący filmik z jednej z polskich stołówek szkolnych, który krąży w internecie:


