Jan Englert (81 l.), legenda polskiego teatru, po 22 latach rozstał się z funkcją dyrektora artystycznego Teatru Narodowego. Jego pożegnalny spektakl „Hamlet”, pomimo medialnej burzy i zarzutów o nepotyzm, okazał się wielkim sukcesem. - Afera? Ot, chwilowy szum, który rozmył się w obliczu sukcesu. Prawdziwym powodem do smutku jest fakt, że Englert odchodzi - mówi w rozmowie z Blask Online Magdalena Żuraw, dziennikarka portalu Niezalezna.pl.
Englert oskarżany o nepotyzm#
Na początku 2025 roku media rozgrzała afera o nepotyzm. Englert obsadził bowiem w „Hamlecie” swoją żonę, Beatę Ścibakównę, w roli Gertrudy, oraz córkę, Helenę Englert, jako Ofelię.
Internauci błyskawicznie oskarżyli go o promowanie rodziny kosztem innych talentów.
„To skandal, że córka gra, bo tata reżyser!”
– grzmiały komentarze.
Helena na deskach teatruKrytycy sugerowali, że Helena, 24-letnia aktorka znana z „Barw szczęścia” czy „Pokusy”, dostała rolę po znajomości, a nie za umiejętności.
„Świat nie jest sprawiedliwy, nie ma w tym mojej winy, że urodziłam się w lepszej rodzinie”
– odpowiedziała Helena, czym dolała oliwy do ognia...
Plotki eskalowały, a przeciwnicy Englerta – w tym niektórzy dziennikarze – zarzucali mu nadużywanie władzy w instytucji finansowanej przez Ministerstwo Kultury.
„Teatr Narodowy to nie rodzinny biznes!”
– pisano w sieci. Afera przybrała takie rozmiary, że zaczęła przyćmiewać sam spektakl, którego premierę zaplanowano na 12 kwietnia 2025 roku.
Englerta oskarżano o nepotyzmEnglert wybrał córkę i żonę#
Jan Englert początkowo milczał, co tylko podsycało spekulacje. W końcu, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, odniósł się do zarzutów z charakterystyczną dla siebie klasą:
„Moją siłą przez lata było to, że nie reagowałem na paskudztwa. Teraz za to płacę, za własną pychę płacę”.
Ścibakówna na premierze "Hamleta"Podkreślił, że obsada była jego artystyczną decyzją, a Helena i Beata zostały wybrane za talent, nie nazwisko.
„Nie będę przepraszał za to, że pracuję z ludźmi, którym ufam”
– dodał.
Helena, w odpowiedzi na krytykę, przyznała w „Pomponiku”:
„Rozumiem zarzuty, ale to nie ja decydowałam o obsadzie. Staram się pracować najlepiej, jak potrafię”.
Ścibakówna w roli GertrudyBeata Ścibakówna, doświadczona aktorka, nie komentowała sprawy bezpośrednio, ale w środowisku teatralnym krążyła opinia, że jej rola Gertrudy była jedną z najmocniejszych w spektaklu. W obronie rodziny stanęli koledzy z branży, m.in. Grażyna Szapołowska, która w pomponik.tv stwierdziła:
„Helena to profesjonalistka, a plotki to zawiść”.
Internauci pozostali podzieleni. Część obstawała przy zarzutach o nepotyzm: „To niesmaczne, że cała rodzina w jednym spektaklu” – pisał użytkownik na Dziennik.pl. Inni bronili Englerta: „To jego pożegnanie, ma prawo robić, co chce. Helena grała świetnie!” – pojawiło się w komentarzach na Plotku. Afera, choć głośna, z czasem zaczęła tracić impet, gdy widzowie zobaczyli efekt końcowy.
„Hamlet” to prawdziwy sukces!#
Premiera „Hamleta” 12 kwietnia 2025 roku w Teatrze Narodowym zamknęła usta sceptykom. Recenzje były entuzjastyczne. „Rzeczpospolita” pisała:
„Englert stworzył inscenizację pełną emocji i głębi. Helena Englert jako Ofelia jest krucha, ale magnetyczna, a Ścibakówna wnosi do Gertrudy tragizm godny Szekspira”.
Englert z żoną„Teatr” chwalił reżysera za „odważne, współczesne odczytanie klasyki, które nie boi się intymności”. Nawet krytycy, którzy wcześniej kręcili nosem, przyznali, że spektakl to artystyczny triumf.
„Może i była afera, ale na scenie nie ma faworyzowania – jest talent”
– podsumował recenzent „Wyborczej”.
Jan Englert z córką HelenąPubliczność również nie szczędziła pochwał.
„Byłem sceptyczny, ale to jeden z najlepszych Hamletów, jakie widziałem”
– napisał widz na forum Teatru Narodowego. Media społecznościowe zalały pozytywne opinie, a bilety na kolejne pokazy rozeszły się w mgnieniu oka. Spektakl udowodnił, że decyzje Englerta miały uzasadnienie, a zarzuty o nepotyzm były mocno przesadzone.
Englert odchodzi z teatru#
Sprawę komentuje w rozmowie z Blask Online Magdalena Żuraw, dziennikarka portalu Niezalezna.pl, która zaznacza, że Jan Englert po raz kolejny pokazał, iż jest artystą nieuginającym się pod presją plotek.
- Afera? Ot, chwilowy szum, który rozmył się w obliczu sukcesu. Prawdziwym powodem do smutku jest fakt, że Englert odchodzi. Jego doświadczenie, wyczucie i odwaga w podejmowaniu trudnych decyzji to skarb dla polskiej sceny teatralnej. Kto teraz poprowadzi Teatr Narodowy z takim rozmachem? Mam nadzieję, że mistrz jeszcze nie powiedział ostatniego słowa
- dodaje.
Aktorska rodzina Jana Englerta [ZOBACZ ZDJĘCIA]
Jan Englert to jeden z najwybitniejszych polskich aktorów. Co ciekawe jego żona Beata Ścibakówna też jest aktorką, a w ślady rodziców poszła córka, Helena Englert.


