To miały być kolejne egzotyczne wakacje i pouczanie fanów na Instagramie, a skończyło się na strachu przed chińskim więzieniem! Kinga Rusin, znana z tego, że lubi ludziom tłumaczyć jak mają myśleć, tym razem zderzyła się ze ścianą. Była gwiazda mediów liberalnych boleśnie przekonała się, że dla służb granicznych w Pekinie jej celebrycki status nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Wystarczyło pół centymetra, by luksusowa wyprawa zamieniła się w koszmar.
Szokujące zderzenie z rzeczywistością#
Od kiedy Kinga Rusin w 2020 roku pożegnała się ze studiem "Dzień Dobry TVN", jej życie przypomina niekończące się pasmo luksusowych wakacji. Razem z partnerem, Markiem Kujawą, przemierzają najdalsze zakątki globu, co celebrytka skrupulatnie relacjonuje w sieci, nierzadko wplatając w to swoje polityczne i światopoglądowe mądrości. Tym razem jednak "obywatelka świata" zaliczyła twarde lądowanie.
Para wybrała się na podbój Azji, ale kłopoty zaczęły się natychmiast po przylocie do Chin. Tamtejsze rygorystyczne przepisy okazały się bezlitosne dla bagażu Kujawy. Celnicy dopatrzyli się u niego noża, który okazał się... zbyt długi.
Chiny w ogóle zaczęły się dla nas pechowo. Ledwo wylądowaliśmy w Pekinie, a już zarekwirowali nam ukochany nóż Marka, bo rzekomo miał 0,5 cm za długie ostrze!!!
- utyskiwała oburzona milionerka na swoim profilu.
Próba dyskusji skończyła się agresją#
Zamiast pokornie oddać zakazany przedmiot, Rusin i jej partner postanowili wdać się w polemikę z uzbrojonymi funkcjonariuszami! Efekt? Zdecydowanie odwrotny od zamierzonego. Jak sama przyznaje, jej "tłumaczenia" tylko rozwścieczyły mundurowych.
Próba tłumaczenia na nic się zdała, a wręcz wywołała agresję u chińskiego pogranicznika, więc musieliśmy się szybko ze stratą pogodzić. Kto by chciał skończyć w chińskim areszcie...
- relacjonowała z udramatyzowanym tonem gwiazda. Trzeba przyznać, że próba "negocjowania" z chińską strażą graniczną o pół centymetra ostrza to wyraz nie lada brawury, by nie powiedzieć - celebryckiego oderwania od rzeczywistości.
Płacz po scyzoryku: "No kurczę, żal..."#
Ostatecznie para musiała pożegnać się z nożem, by uniknąć dołka na chińskim komisariacie. Okazuje się jednak, że utrata kawałka metalu to dla byłej prowadzącej "Agenta" prawdziwy powód do rozpaczy. Kinga z rozrzewnieniem zaczęła wspominać zasługi zarekwirowanego sprzętu.
PS. Ten nóż Marka przejechał z nami pół świata (miał standardową dopuszczoną długość do przewożenia w bagażu głównym) i parę razy naprawdę się przydał. Ostatnio kilka dni temu koło Sipadan, kiedy silnik naszej łodzi zaplątał się na środku morza w sieci (podobną sytuację mieliśmy też rok temu w Amazonii). No kurczę, żal…
- płacze w sieci bizneswoman.
Cóż, wygląda na to, że w kolejnych niebezpiecznych starciach z amazońskimi sieciami i silnikami łodzi, Marek Kujawa będzie musiał radzić sobie gołymi rękami. Oby reszta luksusowych wakacji w Chinach upłynęła Kindze bez podobnych "dramatów"!
Kina Rusin w podróży
Podróże prezenterki telewizyjnej Kingi Rusin


