Wielkanoc, słońce, jacht i atlantycki ocean w tle. Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz postanowili tegoroczne święta spędzić jak najdalej od polskiej szarej codzienności i wylecieli do Portugalii. Widać, że Agnieszce dobrze. Może nawet trochę za dobrze, jak na kogoś, kto jeszcze kilka miesięcy temu przezywał burzliwy i dramatyczny rozwód.
Para wybrała się do Ponta da Piedade, malowniczego cypla wzdłuż wybrzeża miasta Lagos w regionie Algarve, gdzie urządziła sobie rejs po oceanie. Na zdjęciach wrzucanych w mediach społecznościowych widać ich uśmiechniętych, wtulionych w siebie, na tle błękitnej wody.
Kaczorowska obejmuje czule Rogacewicza, on szczerzy zęby do aparatu. Jednym słowem - sielanka. Pod postem napisali lakonicznie: "doczekaliśmy się. Chwila oddechu". Skromnie powiedziane, biorąc pod uwagę, że ta "chwila oddechu" wygląda jak żywcem wyjęta z katalogu ekskluzywnych wyjazdów dla zakochanych.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Kaczorowska i Rogacewicz z budowania swojego związku na oczach całej Polski uczynili osobny projekt artystyczny.
Przypomnijmy, wzajemną relację oficjalnie potwierdzili podczas premiery jedenastego sezonu "Tańca z Gwiazdami", kiedy Rogacewicz pocałował Kaczorowską przed kamerami. Od tamtej pory każdy wspólny krok jest skrupulatnie dokumentowany i wrzucany do sieci. Ścianka, spektakl, wywiad, teraz jacht.
Czy za tym wszystkim stoi wielka miłość, czy precyzyjnie zaplanowana strategia PR-owa? Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?


