Kazik Staszewski (62 l.) ma za sobą bardzo dramatyczne przejścia zdrowotne. Po dwóch miesiącach po raz pierwszy zabiera głos w mediach społecznościowych. Nie czuję się jeszcze zdrowy, raczej się goję — podkreśla. Przyznaje, że jeszcze długo nie stanie na scenie. Sama myśl napawa mnie przerażeniem i obrzydzeniem — dodaje.
Szpital na Teneryfie#
Na początku grudnia ub.r. muzyk trafił nagle do szpitala na Teneryfie po tym, jak źle wykonano u niego zabieg usunięcia wyrostka. Konsekwencje okazały się dramatyczne. Doszło do infekcji, ropowicy, a nawet podejrzenia sepsy. Obeszło się bez dodatkowych operacji, ale muzyk ma za sobą długi pobyt w szpitalu.
Facebook - KAZIK STASZEWSKIPrzez dłuższy czas Staszewski nie informował o swoim zdrowiu. Dopiero kilka dni temu zdjęcie z Kazikiem zamieścił w swoich mediach społecznościowych wokalista zespołu T. Love Muniek Staszczyk.
Instagram - MUNIEK STASZCZYKPunks Not Dead. Z wizytą u przyjaciela
- napisał Staszczyk.
W końcu i Kazik zdecydował się zabrać głos i poinformować fanów o stanie zdrowia.
Omal nie umarłem#
Jako że 4 grudnia omal nie umarłem, to można naciągając (ale nie tak zupełnie do końca) fakty stwierdzić, że ponownie się narodziłem
- napisał Staszewski w mediach społecznościowych.
Instagram - KAZIK STASZEWSKIPrzyznał także, że nie czuje się jeszcze zupełnie zdrowy i w pełni sił:
W stanie tym nie czuję się jeszcze zdrowym, wyleczonym, raczej jeszcze się goję, odpoczywam.
A co z muzyką?#
Długotrwały pobyt w szpitalu spowodował, że Kazik musiał zrezygnować z wcześniej zaplanowanych koncertów, m.in. na Teneryfie. Teraz wyznaje, że jeszcze nie jest gotowy, aby stanąć na scenie.
Sama myśl o postawieniu nogi na scenie napawa mnie przerażeniem i wręcz obrzydzeniem
- stwierdził.
Przyjdzie czas#
Pod wpisem Staszewskiego w mediach społecznościowych od razu posypały się życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, m.in. od Dody czy Andrzeja Chyry.
Przyjdzie czas, że scen zawoła
- napisała jedna z fanek.


