Afera wokół Kacprzyka właśnie wzbogaciła się o kolejny rozdział. Po Szpitalu Południowym przyszła pora na Szpital Bródnowski, ponieważ tam również był zatrudniony młody doktorek bez specjalizacji, Dawidek i tam też, tuż po wybuchu medialnej burzy, pojawiły się faktury korygujące, pomniejszające wcześniej wystawione kwoty.
Co ujawnił marszałek Mazowsza?#
Podczas nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Mazowieckiego marszałek Adam Struzik przedstawił radnym szczegółowe dane dotyczące zatrudnienia Kacprzyka w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Doktorek pracował tam od 5 lutego do 10 czerwca 2026 roku, najpierw jako zastępca koordynatora SOR, zatrudniony na trzy miesiące po tym, jak, jak wyjaśniał Struzik, cały zespół Szpitalnego Oddziału Ratunkowego nagle przestał wykonywać obowiązki, a placówka stanęła „wobec bezpośredniego ryzyka zagrożenia życia i zdrowia pacjentów”.

Za luty, marzec i kwiecień Kacprzyk wystawił szpitalowi faktury na łączną kwotę 360 tysięcy złotych (ostatecznie wypłacono mu 300 600 zł). Tak jak w Szpitalu Południowym, dopiero gdy w mediach wybuchła afera wokół jego zarobków i pracy w stolicy, doktorek przesłał do Bródnowskiego faktury korygujące za luty, marzec, kwiecień i maj, na łączną kwotę minus 108 600 złotych. Tego samego dnia, 16 czerwca, na konto szpitala wpłynęło od niego 80 tysięcy złotych.
Rekordowe godziny pracy — także tutaj#
Tak jak w przypadku Szpitala Południowego, uwagę zwraca nie tylko kwota, ale liczba przepracowanych godzin. Według danych przedstawionych przez marszałka, Kacprzyk w ciągu 125 dni pracy w Szpitalu Bródnowskim zaliczył 732 godziny, z rekordowym marcem, w którym na SOR-ze przepracował aż 290 godzin. Marszałek Struzik zapowiedział, że trwa weryfikacja, czy zgłoszone godziny faktycznie pokrywają się z jego obecnością w placówce:
„Ustalamy, czy rzeczywiście godziny, które w swoich fakturach wystawił, pokrywają się z jego obecnością w szpitalu”
— przekazał.

Co istotne, posłanka Józefa Szczurek-Żelazko zwracała uwagę na okoliczności samego zatrudnienia, ponieważ Kacprzyk w Bródnowskim pełnił funkcję zastępcy koordynatora, a w tym samym czasie w Szpitalu Południowym był pełnoprawnym koordynatorem SOR. Konkurs na stanowiska, na których pracował w Bródnowskim, rozpisano dopiero po wybuchu całej afery.
Podsumowanie: ile już wiadomo, że zarobił Kacprzyk?#
Składając razem dane z dwóch placówek, które na razie ujawniły szczegóły rozliczeń, obraz wygląda następująco:
Szpital Południowy w Warszawie: w 2025 roku Kacprzyk zarobił tam, według ustaleń dziennikarzy Zero.pl, 1,6 mln złotych, pracując średnio 331 godzin miesięcznie (czyli statystycznie 11 godzin dziennie, każdego dnia roku, łącznie 3976 godzin w 2025 r.). Po wybuchu afery skorygował około 30 faktur i zwrócił szpitalowi ponad 500 tysięcy złotych, choć z powodu braku tzw. kauzy fiskalnej (podstawy prawnej do zwrotu), pieniądze te miały ostatecznie wrócić na jego konto.
Szpital Bródnowski: za okres luty–kwiecień 2026 roku otrzymał wynagrodzenie w wysokości 300 600 złotych za 732 przepracowane godziny. Po ujawnieniu afery skorygował faktury na minus 108 600 złotych i zwrócił szpitalowi 80 tysięcy złotych.
To daje już co najmniej około 1,9 mln złotych wynagrodzenia wykazanego na fakturach z tych dwóch placówek i to dopiero część obrazu. Jak ustalili dziennikarze Zero.pl, Kacprzyk w 2025 roku świadczył usługi medyczne dla czterech podmiotów medycznych łącznie, a oprócz Szpitala Południowego i Bródnowskiego, miał też pracować w innych miejscach, w tym rozważano nawiązanie z nim współpracy na stanowisku kierowniczym w jeszcze jednym szpitalu (Wolskim). Pełna suma jego zarobków z wszystkich placówek na razie nie jest znana.
Sam Kacprzyk, poprzez swojego prawnika, zapowiedział wcześniej batalię sądową i pozwy o zniesławienie wobec osób stawiających mu zarzuty.
Każda kolejna placówka, w której pracował Kacprzyk, na razie ujawnia swoje dane z osobna i każda kolejna ujawniona kwota wywołuje podobny wzorzec: wysokie wynagrodzenie, rekordowe godziny, a po wybuchu medialnej afery nagła korekta faktur i częściowy zwrot pieniędzy. Dopóki nie ujawnią się dane z pozostałych dwóch placówek, pełny obraz jego łącznych zarobków pozostaje niekompletny. Można się jednak spodziewać, że to nie ostatnia „kolejna odsłona” tej historii.


