To był jeden z najbardziej widowiskowych momentów sylwestrowej nocy. Pokazy laserowe w Chełmie zrobiły ogromne wrażenie. Kolorowe wiązki przecinały niebo, tańczyły nad sceną i odbijały się od śniegu, tworząc efekt jak z filmu science fiction. Co ciekawe, w przygranicznej strefie nie można było używać dronów.
Gdy muzyka na scenie osiągała kulminację, a tłum pod sceną tańczył w rytm sylwestrowych hitów, nad głowami widzów rozpoczął się spektakl światła. Pokazy laserowe, przygotowane specjalnie na Wystrzałowy Sylwester TV Republika, zamieniły plac w Chełmie w przestrzeń rodem z koncertów największych gwiazd świata.
Zielone, niebieskie, fioletowe i czerwone wiązki przecinały nocne niebo, tworząc geometryczne wzory, pulsujące rytmicznie z muzyką.
Publiczność reagowała natychmiast. Co jakiś czas słychać było okrzyki zachwytu, widać było ręce w górze, a telefony nagrywały każdą sekundę. W relacjach pojawiły się komentarze: „To wygląda jak Tomorrowland!”, „Chełm zrobił robotę!”.
Co ciekawe, Chełm leży w strefie przygranicznej. Od 15.30 obowiązywał zakaz lotów dronami. Jednak to dla organizatorów nie było żadnym ograniczeniem. Postawiono na technologię, która efektem przerosła najśmielsze oczekiwania.
Lasery odbijały się od śniegu, tworząc surrealistyczne efekty. Światła sceniczne współgrały z wiązkami, a całość wyglądała jak zsynchronizowany spektakl. Widać było, że to precyzyjnie zaplanowany pokaz, który miał wywołać efekt „wow”. I wywołał.


