U Sandry Kubickiej ostatnio dzieje się tyle, że przeciętny celebryta miałby z tego trzy sezony reality show. Rozwód z Baronem, zamknięcie własnego lokalu, medialne doniesienia o „aktach Epsteina”. A teraz, na dokładkę, metamorfoza, która sama w sobie stała się wydarzeniem.
Modelka odwiedziła jeden z najmodniejszych warszawskich salonów fryzjerskich, ten sam, w którym swoje włosy odświeżają największe nazwiska show-biznesu. Kubicka weszła tam z odrostem, który, jak sama przyznała, sprawiał, że „wyglądała jak brudna”. I nie było w tym ani krzty żartu. Pokazała fryzjerce, co ją drażni, i poprosiła o „coś, co doda jej energii”, bo ostatnie tygodnie były dla niej wyjątkowo ciężkie.
Efekt? Zaskoczył ją samą. Na nagraniu widać, że Sandra była wręcz wzruszona, gdy zobaczyła odbicie w lustrze. Nowy kolor, świeżość, lekkość, czyli dokładnie to, czego potrzebowała po emocjonalnym rollercoasterze, który funduje jej życie prywatne i medialne.
Warto przypomnieć, że Kubicka w ostatnich dniach musiała mierzyć się nie tylko z rozwodem i zamknięciem biznesu, ale też z faktem, że jej nazwisko pojawiło się w kontekście akt Jeffreya Epsteina. Celebrytka stanowczo podkreśliła, że nigdy go nie znała, a o jego istnieniu dowiedziała się dopiero z mediów i dokumentu na Netflixie.
To przerażające, że taki człowiek mógł mieć mnie na oku
- mówiła w rozmowie z WP.

Nic dziwnego, że po takich przeżyciach Sandra postanowiła zrobić coś tylko dla siebie. Nowa fryzura to mały gest, ale w jej przypadku wygląda na to, że przyniósł ogromną ulgę. Fani już komentują, że wygląda „świeżo”, „promiennie” i „jak nowa wersja siebie”. A Wam jak się podoba?


