Aug 29, 2025 12:00 PM
Updated May 9, 2026 4:52 AM

Australia, Malta, Japonia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Uzbekistan — brzmi jak lista marzeń z katalogu biura podróży. Tymczasem to tylko część tras, jakie w ciągu dwóch lat odbyła Marta Cienkowska, obecna minister kultury i dziedzictwa narodowego. Łączny koszt? Blisko 200 tys. złotych z kieszeni podatników.

Najdroższa delegacja — do Australii — kosztowała niemal 50 tys. zł. Oficjalnym celem było odzyskanie zabytkowej monety Holey Dollar z 1813 roku, skradzionej z Muzeum Okręgowego w Toruniu. Moneta została przekazana w polskiej ambasadzie w Canberze. Internauci nie kryją zdziwienia:

„To ktoś z ambasady nie mógł tego ogarnąć?” — pyta Michalina Schurmann na platformie X w jednym z tweetów.

Lot po monetę za 50 tysięcy

Holey Dollar to moneta wybita w 1813 roku i uznawana za pierwszy, oficjalny środek płatniczy w Australii. W 1914 roku została zakupiona przez polskiego kolekcjonera Walerego Amrogowicza i przez dekady przechowywana była w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu. Przetrwała dwie wojny światowe, jednak między 2008 a 2017 rokiem została skradziona i trafiła na międzynarodowy rynek aukcyjny.

Dzięki współpracy polskich i australijskich służb udało się ją odzyskać, a uroczyste przekazanie odbyło się w Ambasadzie RP w Canberze — to właśnie tam udała się minister Marta Cienkowska, by odebrać monetę osobiście.

Instagram/marta_cienkowskaInstagram/marta_cienkowska

„Świnie u koryta nigdy się nie zadowolą”

W sieci zawrzało. Komentarze są bezlitosne:

„Ministerstwo Kultury — biurem podróży”

pisze 68Lewandowski, a użytkownik MAnnaM258 stwierdza:

„Głupi jesteśmy, skoro płacimy”.

„Z twarzy Cienkowskiego bije bezmiar głupiego chamstwa”

— nie kryje żalu FranciszekZielinski.

Niektórzy porównują delegacje do czasów PRL-u:

„Za komuny to wizyty w KDL były o wiele tańsze. A niech zwiedzi świat” — ironizuje TadeuszSosno.

Komfort ponad wszystko?

Rzecznik ministerstwa tłumaczy, że ze względu na uraz kręgosłupa minister Cienkowskiej zakupiono bilety zapewniające „komfortowe warunki podróży”. Marek Suski z PiS zasugerował, że mogły zostać wykupione dodatkowe usługi — co tylko podsyciło dyskusję o skali wydatków.

Instagram/marta_cienkowskaInstagram/marta_cienkowska

Kultura w wersji premium?

Wśród podróży znalazły się m.in.:

•  Malta – udział w Europejskim Forum Kultury

•  Japonia – spotkania z przedstawicielami świata sztuki

•  Uzbekistan – rozmowy o dziedzictwie narodowym

•  ZEA – promocja polskiej kultury na Expo

Choć cele brzmią szlachetnie, wielu komentatorów pyta: czy naprawdę trzeba było wysyłać ministra osobiście? Czy nie wystarczyło wysłać konsula, dyrektora departamentu, albo po prostu… maila?

Czy to jeszcze podróże z misją czy już wycieczki?

W dobie cięć budżetowych, rosnących kosztów życia i kryzysu w kulturze, takie wydatki budzą emocje. Zwłaszcza gdy zestawić je z realiami instytucji kultury w Polsce: muzeów, teatrów, bibliotek, które często walczą o przetrwanie.

Czy ministerstwo jest jeszcze instytucją kultury czy już biurem podróży dla swoich ministrów?

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy