Wioska olimpijska znów udowadnia, że sportowe emocje to nie wszystko. Zaledwie 72 godziny wystarczyły, by zniknęło 10 tysięcy prezerwatyw rozdanych uczestnikom zimowych igrzysk. Organizatorzy uspokajają: dostawy już w drodze.
W czasie gdy kibice śledzą wyniki i tabelę medalową, w cieniu sportowej rywalizacji toczy się inne, nieco bardziej prywatne życie igrzysk. Wioski olimpijskie od dekad mają opinię miejsc, w których między treningami a startami rodzą się bliższe relacje.
Tradycja rozdawania prezerwatyw sportowcom sięga igrzysk w Seulu w 1988 roku. Od tamtej pory stały się one stałym elementem pakietu powitalnego. W tym roku do dyspozycji atletów przekazano około 10 tysięcy sztuk. Jak podają włoskie media, zapasy wyczerpały się w zaledwie trzy dni.
Organizatorzy szybko zareagowali, zapewniając, że nowe dostawy są już przygotowywane. Dodatkowe środki mają być dostępne przez cały okres trwania igrzysk, w zależności od zapotrzebowania.
Bezpłatne prezerwatywy to nie gest symboliczny, lecz element działań profilaktycznych. Chodzi o ochronę sportowców przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Skala bywa imponująca – podczas igrzysk w Paryżu w 2024 roku rozdano ponad 300 tysięcy sztuk, a w Rio w 2016 roku liczba ta sięgnęła 450 tysięcy.


