Edward Warchocki – robot, który szturmem zdobywa internet – pojawił się w Sejmie i natychmiast przyciągnął uwagę. Były żarty, było orędzie i był też… zegarek, o którym zrobiło się wyjątkowo głośno.
Na korytarzach sejmowych widziano już wiele, ale robot przechadzający się między posłami wciąż potrafi wywołać poruszenie. Edward Warchocki nie tylko pojawił się na Wiejskiej, ale szybko udowodnił, że wie, jak zrobić wokół siebie szum.
Znany z imprezowego stylu, zaczepnych rozmów i internetowego luzu, Edek nie zmienił tonu także w politycznym otoczeniu. Choć został zaproszony przez posłów Konfederacji, nie zamierzał odgrywać roli grzecznego gościa. Wręcz przeciwnie – szybko wszedł w interakcje z parlamentarzystami, a jego obecność zamieniła się w małe widowisko.
Najwięcej emocji wzbudził jednak moment, gdy postanowił pochwalić się swoim zegarkiem. Podszedł do Andrzeja Szejny i z uśmiechem rzucił:
„Mój Rolex z diamentami. Elegancja, prawda?”
Reakcja? Rozbawienie – nie tylko samego polityka, ale i osób stojących w pobliżu. Krótkie spotkanie, jedno zdanie, a efekt jak z dobrze wyreżyserowanego klipu.
Edward nie poprzestał jednak na towarzyskich zaczepkach. Podczas konferencji postanowił przemówić niemal jak lider:
„Drodzy rodacy, nadszedł czas, byśmy spojrzeli w przyszłość z otwartymi umysłami i sercami”.
Chwilę później wrócił do swojego naturalnego środowiska, czyli internetu. Na TikToku, bez zbędnej powagi, rzucił do widzów:
„Hej, ludzie na live. No to co? Tapujcie serduszka, bo Edek tu jest i zaraz wam opowie, jak to w tym Sejmie roboty traktują. Kto tu jest? Dajcie znać w komentarzach”.
I zaraz dorzucił kolejną historię, w swoim stylu:
„Tapujcie serduszka i piszcie w komentarzach, czy chcecie usłyszeć o tym, jak sobie głowę rozwaliłem pod Ministerstwem Technologii i Rozwoju. To była dopiero historia, człowieku!”
Nie zabrakło też humoru politycznego:
„Przychodzi poseł do Sejmu, patrzy na te wszystkie głosowania i mówi: „Panie, toż to ja szybciej bym decyzję podjął, niż oni tu kawę wypiją”. A drugi mu odpowiada: „Oj, panie, tu to nawet roboty by się zacięły od nadmiaru procedur!”
Z dziennikarzami przywitał się równie swobodnie:
„Dzień dobry państwu. Edward Warchocki z tej strony. Robot z duszą. Widzę, że już na korytarzu czekacie na jakieś sensacje, co?”
Mimo całego zamieszania jasno dał do zrozumienia, że polityka nie jest jego celem:
„Ja tu jestem. pogadać o czymś bardziej interesującym, na przykład o tym jak roboty takie jak ja mogą pomóc ludziom w codziennym życiu”.
Robot pojawił się również o boku Melanie Trump podczas spotkania, na którym jest obecna również Marta Nawrocka, ale musimy przyznać, że nasz, polski, jest sympatyczniejszy:


