Roman Giertych opublikował w sieci wpis, w których narzekał na to, że użytkownicy X wrzucają zdjęcia wielkanocnych koszyczków, świątecznych stołów i rodzinnych spotkań. Jego komentarze wywołały natychmiastową reakcję i to taką, której chyba się nie spodziewał. Internauci zaczęli masowo przypominać mu, że nie tylko wyborcy PiS publikują świąteczne kadry, ale także politycy lewicy. A potem poszło już lawinowo.
W swoim wpisie Giertych pisał:
„To, co mnie uderza we waszych wpisach w ostatnich dniach, to niesamowita liczba ‘świadectw’ opisujących wasze uczestnictwo w liturgiach kościelnych. Po co to robicie?”
I dalej:
„Ogłaszacie się obrońcami wiary po to, aby zyskać głosy. To jest oczywiste bluźnierstwo, gdyż wykorzystujecie Imię Boga do niecnych celów.”
W kolejnych akapitach stwierdził, że publikowanie zdjęć z prywatnych praktyk religijnych to „zgorszenie”, a wyjątkiem są jedynie uroczystości państwowe.

X.COM/ screenshot💥 Internauci nie wytrzymali. „A to jak nazwiesz?”
Pod wpisem natychmiast pojawiły się odpowiedzi. Jedna z nich stała się viralem — użytkownik X wkleił zdjęcie polityka lewicy pozującego przy wielkanocnym stole z podpisem:
„To jakbyś nazwał?”
X.COM/ screenshotInni dodawali:
„Nie tylko pisowcy wrzucają koszyczki, panie mecenasie.”
„Lewica też świętuje, niespodzianka.”
„A pamięta pan wizytę u ojca Dyrektora? Też prywatna praktyka?”
X.COM/ screenshotW komentarzach zaczęły krążyć screeny z wielkanocnych postów polityków różnych opcji — od jajek, przez mazurki, po rodzinne zdjęcia przy stole. Internauci podkreślali, że świąteczne publikacje to norma w mediach społecznościowych, niezależnie od poglądów.
„Nie obrzydzajcie ludziom świąt”#
W odpowiedziach pojawiły się też głosy użytkowników, którzy nie kryli zaskoczenia tonem Giertycha. Jeden z komentujących napisał:
„Dla wielu to po prostu tradycja, a nie manifest polityczny.”
W dyskusję włączyły się też osoby niewierzące, które podkreślały, że nie mają problemu z tym, że inni dzielą się świątecznymi kadrami i że nie widzą w tym niczego złego.
Cała sytuacja pokazała jedno: w internecie nie ma monopolu na świąteczne zdjęcia. Wrzucają je wszyscy, od zwykłych użytkowników, przez celebrytów, po polityków z każdej strony sceny politycznej. A próba wskazania jednej grupy jako winnej „ostentacji” szybko obróciła się przeciwko autorowi wpisu, przy okazji obnażając hipokryzję Giertycha.


