Agnieszka Frykowska od lat otwarcie mówi o traumatycznych doświadczeniach ze swojej przeszłości. Celebrytka, znana wcześniej jako „Frytka”, w autobiograficznej książce oraz wywiadach ujawniła, że padła ofiarą zbiorowego gwałtu. Jej wyznanie odbiło się szerokim echem w mediach i poruszyło opinię publiczną.
Celebrytka przyznała, że przez wiele lat nie była gotowa mówić o tym, co ją spotkało. Dopiero po czasie zdecydowała się opowiedzieć o traumie, która — jak sama podkreślała — odcisnęła ogromne piętno na jej życiu psychicznym i emocjonalnym.
W książce „Pokonaj siebie” Frykowska opisała sytuację, do której miało dojść po spotkaniu towarzyskim. Twierdziła, że po spożyciu drinka zaczęła tracić kontrolę nad swoim ciałem i świadomością. W jednym z fragmentów wspominała o „szumie w głowie” i poczuciu bezwładu. Później miała paść ofiarą zbiorowego gwałtu, a jednym ze sprawców był jej ówczesny partner.
„Widziałam siebie rozebraną i trzech mężczyzn”
- ujawniła Frykowska.
W późniejszych wywiadach celebrytka mówiła, że przez długi czas nie zgłosiła sprawy organom ścigania. Towarzyszył jej strach przed oceną oraz przekonanie, że z powodu swojego medialnego wizerunku nie zostałaby potraktowana poważnie.
W rozmowie z mediami podkreślała także, że ofiary przemocy seksualnej często próbują usprawiedliwiać swoich oprawców lub obwiniają same siebie za to, co się wydarzyło. Przyznała, że sama przez lata zmagała się z poczuciem wstydu i lękiem przed reakcją otoczenia.
Wyznanie Frykowskiej było częścią jej szerszej opowieści o życiowej przemianie. Celebrytka wielokrotnie mówiła o odejściu od imprezowego stylu życia, nawróceniu oraz budowaniu nowego życia opartego na wierze i rodzinie.
Jej historia spotkała się z dużym odzewem wśród kobiet, które również doświadczyły przemocy seksualnej. Wiele osób podkreślało, że publiczne opowiedzenie o traumie wymaga ogromnej odwagi i może pomóc innym ofiarom przełamać milczenie.


