Anne Applebaum opublikowała na platformie X film, który, jak twierdzi, „bada szkody, jakie reżim Viktora Orbána wyrządził na Węgrzech”. Dziennikarka zachęca do obejrzenia materiału, podkreślając, że jest on „łatwy do zrozumienia”, bo ma angielskie napisy. Internauci kliknęli w link. I szybko odkryli, że… napisów nie ma. Film jest w całości po węgiersku — jednym z najtrudniejszych języków świata. „Zakładam, że film sfinansowano po połowie przez UE i Sorosa” - komentuje użytkownik X.
Anne Applebaum wrzuca na X link do filmu na YouTube, który według niej
„w ciągu ostatniego tygodnia obejrzało 1,1 miliona Węgrów. Film bada szkody, jakie reżim Viktora Orbána wyrządził służbie zdrowia, edukacji i transportowi publicznemu na Węgrzech.”
Według dziennikarki film jest z angielskimi napisami i łatwo go zrozumieć, ponieważ język węgierski należy do najtrudniejszych języków, a napisy angielskie ułatwią zrozumienie przekazu.
Użytkownicy X kliknęli w link do YouTube i szybko się przekonali, że żadnych napisów nie ma. Jak więc mają zrozumieć przekaz, jeśli nie znają węgierskiego? I dlaczego w ogóle dziennikarka miesza się w sprawy Węgier?
Pod postem posypały się krytyczne komentarze internautów dopytujących
„Dlaczego ona w ogóle miesza się w nieswoje sprawy?”
oraz
„Dlaczego amerykańska dziennikarka instruuje Węgrów, jak mają oceniać swój rząd?”
„Jak mamy to zrozumieć?” — internauci nie kryją frustracji#
Pod postem Applebaum natychmiast pojawiła się lawina komentarzy. Najczęściej powtarzało się jedno pytanie:
„Gdzie są te napisy, które pani obiecała?”
Inni pisali:
„Film po węgiersku, bez tłumaczenia. Serio?”
„Jak mamy zrozumieć przekaz, skoro nie rozumiemy ani słowa?”
Anne Applebaum/ Instagram/ screenshotAle najostrzejsze komentarze dotyczyły czegoś innego — samej Applebaum i jej zaangażowania w sprawy Węgier. Wśród komentarzy dominowało zdziwienie, a momentami irytacja:
„Kim właściwie jest Anne Applebaum i dlaczego tak bardzo interesuje się Węgrami?”
„To wygląda jak polityczna kampania, nie dziennikarstwo.”
Pojawiły się też ostrzejsze głosy:
„Czy ktoś jej za to płaci? Bo wygląda to jak zorganizowana akcja.”
„Sprawianie, że boty liczą się jako Węgrzy dzięki propagandowemu filmikowi, to typowa metoda rodziny Applebaum/Sikorski.”
Widać wyraźnie, że dla wielu użytkowników problemem nie był sam film, lecz to, dlaczego Applebaum tak intensywnie angażuje się w politykę kraju, którego nie reprezentuje i którego języka nie zna większość jej odbiorców.
Pod postem Applebaum oberwało się również Unii Europejskiej:
„To nie Orbán zniszczył Węgry. To UE wstrzymała środki, do których mieliśmy prawo.”
„Propaganda finansowana przez UE — a mówią, że Węgry są poszkodowane? Śmiech.”
„Zakładam, że film sfinansowano po połowie przez UE i Sorosa.”
To nie pierwszy raz, gdy Applebaum angażuje się w sprawy, które jej nie dotyczą#
To że Applebaum miesza się do polityki i próbuje mieć na nią wpływ, to nie jest odosobniony przypadek. Dziennikarka już wcześniej była krytykowana za wchodzenie w tematy, które nie mają nic wspólnego ani z jej pracą, ani z jej krajem. Głośnym echem odbiła się zwłaszcza sytuacja z oficjalną podróżą ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, do Indii, w której towarzyszyła mu jego żona. Nie wiadomo jednak, w jakim charakterze.

BlaskOnline jako pierwszy opisał tę sprawę, wysyłając jednocześnie pytania do rzecznika MSZ dotyczące zasad udziału osób prywatnych w delegacjach oraz powodów obecności Applebaum. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.
Co więcej, w oficjalnych materiałach z delegacji ujęcia były kadrowane tak, by Applebaum nie pojawiała się w kadrze, co tylko podsyciło pytania o jej rolę podczas wizyty.
Plotka głosi, że w małżeństwie Sikorskich, to właśnie Anne Applebaum „nosi spodnie”, a minister jest tylko mężem swojej żony. Ile w tym prawdy? Tego nie wiemy. Widzimy natomiast jawne zaangażowanie w sprawy polityczne, o czym świadczy chociażby uczestniczenie w oficjalnych podróżach jej męża.


