May 12, 2026 6:27 PM
Updated May 12, 2026 7:01 PM

Po śmierci Stanisławy Celińskiej głos zabierają ci, którzy znali ją nie tylko ze sceny i ekranu, ale też z prób, garderób i długich rozmów po koncertach. We wspomnieniach powraca obraz artystki pełnej emocji, humoru i niezwykłej wrażliwości. — „Stanisława była po prostu żywym instrumentem” — mówi pianista Bartek Wąsik.

Odejście Stanisławy Celińskiej poruszyło nie tylko widzów, ale również ludzi kultury, którzy przez lata pracowali z nią na scenie i poza nią. Dla wielu była kimś więcej niż wybitną aktorką — była osobowością, której nie dało się pomylić z nikim innym.

Jednym z najpiękniejszych wspomnień podzielił się pianista i aranżer Bartek Wąsik, który współtworzył ze Stanisławą Celińską album „Nowa Warszawa”. To właśnie ten projekt w 2012 roku otworzył przed aktorką nowy muzyczny rozdział.

„To był szczególny, wzruszający czas. Projekt „Nowa Warszawa”, za sprawą którego poznałem Stanisławę Celińską i dzięki któremu rozpoczęła się ta niesamowita przygoda dzielenia z nią sceny, dla mnie był wyjątkowy ponieważ musiałem zmierzyć się z zadaniem stworzenia nowych aranżacji słynnych piosenek o Warszawie, a dla Stanisławy był to powrót do śpiewania. Co oczywiście robiła wcześniej, ale na mniejszą skalę. Tu do udźwignięcia był cały koncert. Gdy zaczynała śpiewać, wszelkie jej niepewności czy obawy zdawały się pryskać, zamieniała się w młodą dziewczynę. W jej głosie była ogromna radość życia, świadomość kogoś, kto życiem związany jest z Warszawą, co Stanisława wielokrotnie podkreślała”

— powiedział Wąsik.

Muzyk wspominał nie tylko jej talent, ale też codzienność daleką od wielkiego świata i teatralnego blichtru.

„Samo to, jak wypowiadała słowa był chyba najpiękniejszym językiem polskim, jaki słyszałem. Jakkolwiek to zabrzmi, wierzę, że Stasi jest teraz lepiej, lżej. Nawet wtedy mawiała czasem, że tyle się napracowała i że już by chciała sobie zwyczajnie odpocząć. Mam nadzieję, że teraz to właśnie robi. Kochała zwierzęta i naturę. Lubiła urywać się z miasta i znikać na działce. Nieraz nie mogłem się do niej dodzwonić! Okazywało się, że wielka aktorka była zajęta dłubaniem w ziemi, pracami w ogrodzie”

— opowiadał.

Najmocniej wybrzmiały jednak jego słowa o scenicznej energii Stanisławy Celińskiej.

„Gdy tylko zaczynała mówić i śpiewać, następował moment w którym przemieniała się w kogoś innego. Nasz koncert był trochę także spektaklem. Nie można było oderwać od niej wzroku. Jej moce ukryte były w jej emocjach. Nauczyła mnie, że czasem w graniu czy śpiewie gdy brakuje nam jakiegoś narzędzia, po które moglibyśmy sięgnąć i na którym moglibyśmy się wesprzeć, warto sięgnąć po swoje emocje, one stają się takim narzędziem. Pamiętam, że jej wykonania zawsze przykuwały uwagę, choć przecież zagraliśmy tych koncertów bardzo wiele. Zawsze były jakoś inne. Jej głos nabierał różnych barw w zależności od tego jak się czuła, jaki miała dzień, co się stało w domu czy w pracy. Stanisława była po prostu żywym instrumentem”

— dodał.

Wzruszenia nie ukrywał również kompozytor i reżyser Jerzy Satanowski, który przez lata współpracował ze Stanisławą Celińską przy licznych spektaklach.

„Jesteśmy z jednego roku, rozmawialiśmy ze sobą przez wiele lat. Spotykało nas tysiące problemów, spraw, podziękowań. Trudno uwierzyć, że Stasi już nie ma”

— powiedział.

I dodał:

„Publiczność dobrze ją znała i kochała. Wie, jak wyglądały jej drogi artystyczne, co w życiu zagrała i wyśpiewała. Co czyniła w życiu z ludźmi wokół siebie. Bardzo będzie mi jej brakowało”.

O talencie i niezwykłej osobowości Stanisławy Celińskiej mówił też reżyser Henryk Rozen, który znał ją jeszcze ze szkoły teatralnej.

„Była moją młodszą koleżanką jeszcze ze szkoły teatralnej. Zwracała na siebie uwagę przede wszystkim talentem i wieloma umiejętnościami. Była bardzo kontaktowa, z dużym poczuciem humoru”

— wspominał.

W kolejnych słowach podkreślił, że należała do artystów spotykanych niezwykle rzadko.

„Później spotkaliśmy się, kiedy pracowałem w radiu. Stanisława zrobiła bardzo dużo dobrych i ciekawych rzeczy. Po prostu była osobą ogromnie utalentowaną, o różnych umiejętnościach. Rzadko zdarzają się tacy ludzie”

— powiedział Rozen.

Przez dekady Stanisława Celińska stworzyła dziesiątki niezapomnianych ról teatralnych, filmowych i serialowych. Widzowie pamiętają Stanisławę Celińską z „Alternatyw 4”, „Zmienników”, „Nocy i dni” czy „Krajobrazu po bitwie”. Dla wielu jednak najważniejsze pozostanie coś trudniejszego do uchwycenia — sposób, w jaki mówiła, śpiewała i była obecna.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy