Warszawa, wieczór. Skrzyżowanie Nowogrodzkiej z Koszykową zamienia się w plan zdjęciowy... ale nie filmu akcji, tylko miejskiego absurdu. Na pierwszy rzut oka: zwykła ulica, światła, samochody. Ale poseł Rafał Bochenek, rzecznik PiS, uchwycił coś, co wywołało burzę — auto TVN sunące po ścieżce rowerowej, pod prąd, ignorując wszystkie przepisy.
Na filmie, który opublikował w mediach społecznościowych, widać samochód należący do stacji TVN, który, jak relacjonuje Bochenek, manewruje po ścieżce rowerowej, jedzie pod prąd, przecina zamalowane pasy na jezdni, a na koniec wymusza pierwszeństwo, zmuszając innych kierowców do ustąpienia.
To wszystko, jak podkreśla poseł, dzieje się na oczach policji, która nie reaguje. Bochenek nie kryje oburzenia i w swoim wpisie uderza w ton ironii:
„Przez lata wmawiano im, że mogą więcej i mamy efekty... nawet na drogach publicznych robią co chcą.”
W poście oznaczył dziennikarzy TVN – Kolendę-Zaleską i Konrada Piaseckiego, pytając, czy będzie jakaś reakcja ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Prokuratury Krajowej.
„Są równi i równiejsi”
– komentuje Bochenek.
X.COM/screenshotWpis Bochenka wywołał poruszenie w sieci. Jego komentarz o „równych i równiejszych” to nie tylko krytyka konkretnego incydentu, ale też szersza refleksja nad przywilejami medialnych elit i ich rzekomym poczuciem bezkarności. Poseł sugeruje, że przez lata media takie jak TVN były traktowane ulgowo, co jego zdaniem przekłada się na ich zachowanie – nawet w przestrzeni publicznej.
Co mówią przepisy?#
Zamalowane pasy na jezdni oznaczają zakaz poruszania się po danym obszarze, a jazda po ścieżce rowerowej i pod prąd to rażące naruszenie przepisów ruchu drogowego. Wymuszanie pierwszeństwa to kolejny punkt, który może skutkować mandatem, a nawet zatrzymaniem prawa jazdy – szczególnie jeśli dochodzi do zagrożenia bezpieczeństwa.
Policja milczy?#
Najbardziej kontrowersyjny element relacji Bochenka to bierność funkcjonariuszy, którzy – według jego opisu – byli świadkami incydentu. Brak reakcji może rodzić pytania o równe traktowanie obywateli, zwłaszcza gdy chodzi o osoby publiczne lub instytucje medialne.


