Jeszcze niedawno doktorek Dawidek niemal wyskakiwał z lodówki, bo był dosłownie wszędzie. W internetach, telewizjach, a nawet w kilku szpitalach jednocześnie. Odkąd jednak zapadł się pod ziemię, tour po mediach zalicza jego pełnomocnik, mecenas Jacek Dubois. Bywa w śniadaniówkach, komentuje na żywo, tłumaczy kolejne wątki sprawy. Problem w tym, że tłumaczenia te są absurdalne, a i sama obecność Duboisa przy tej sprawie rodzi pytanie o konflikt interesów, o którym mało kto głośno mówi.
Adwokat wszędzie#
Dubois nie unika kamer, a wręcz przeciwnie. To on ogłosił w mediach, że jego klient jest gotów stawić się na każde wezwanie prokuratury i przekazał śledczym „obszerny materiał dowodowy” z własnej inicjatywy. To on tłumaczył w TVN24, że Kacprzyka nie było na dyżurze w dniu jednego z badanych zgonów, a w drugim przypadku miał jeszcze w ogóle nie pracować w szpitalu. To on wreszcie zapowiedział pozew i akt oskarżenia prywatnego przeciwko sygnaliście, dr. Emilowi Jędrzejewskiemu, jeśli ten nie wycofa swoich słów.
Retoryka mecenasa bywa przy tym momentami tak stanowcza, że sam się dziwił, dlaczego prokuratura wciąż nie wzywa jego klienta na przesłuchanie, mimo że to właśnie wokół roli Kacprzyka toczą się dwa śledztwa.

Kto płaci mecenasowi?#
Tu robi się ciekawie. Kancelaria Dubois i Wspólnicy od lat obsługuje prawnie warszawski ratusz. Jak ujawnili wcześniej politycy opozycji, w czasach prezydentury Rafała Trzaskowskiego miała otrzymać z tego tytułu ponad 3,2 mln zł. Sam Dubois był też osobistym pełnomocnikiem prezydenta Warszawy. Innymi słowy: to prawnik opłacany m.in. z pieniędzy miasta, które jest właścicielem Szpitala Południowego, czyli placówki, w której według śledczych i sygnalisty miało dochodzić do nadużyć finansowych i organizacyjnych na szkodę pacjentów oraz budżetu.
Teraz ten sam mecenas reprezentuje osobę, której działania, jeśli zarzuty się potwierdzą, uderzyły właśnie w interes miasta i publicznej służby zdrowia. Trudno o wyraźniejszy przykład sytuacji, w której interesy klienta i dotychczasowego mocodawcy zaczynają się rozjeżdżać, a mimo to nikt oficjalnie nie stawia pytania, czy Dubois w ogóle powinien był tę sprawę przyjąć.

Nie pierwszy raz w centrum burzy#
Dubois od dekad specjalizuje się w głośnych, politycznie naładowanych sprawach. Był obrońcą oskarżanej o korupcję posłanki Beaty Sawickiej, pełnomocnikiem Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego, a także, co dziś brzmi wręcz ironicznie w kontekście jego roli adwokata, w 2005 roku sam usłyszał zarzuty utrudniania śledztwa wobec gangu pruszkowskiego. Ostatnio bronił też Janusza Palikota zatrzymanego przez CBA w sprawie oszustw i przywłaszczenia mienia, a wcześniej reprezentował oskarżycieli posiłkowych w głośnej „aferze gruntowej” dotyczącej Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
To właśnie ta ostatnia sprawa wywołała w styczniu 2024 roku osobną burzę, ponieważ dziennikarze i politycy PiS zwrócili wtedy uwagę, że była żona Duboisa, Maria Ejchart, tuż po objęciu stanowiska wiceministra sprawiedliwości nadzorującej więziennictwo, nagle „zgubiła” w oficjalnych materiałach drugi człon nazwiska. Na konferencji prasowej padło wprost pytanie o to, czy nie jest żoną mecenasa. Ejchart odpowiedziała, że nie jest, po czym doprecyzowała, że Dubois to jej były mąż. Sprawa wywołała wówczas głośną dyskusję o możliwym konflikcie interesów między biznesem prawnika a nadzorem jego byłej żony nad służbą więzienną. Krążą plotki, że tak naprawdę para wciąż żyje razem, a rozwód był tylko formalnością.
Niezależnie od tego, jak zakończy się sprawa Kacprzyka, pewne jest, że Jacek Dubois po raz kolejny znalazł się w centrum medialnej burzy, którą, jak zwykle, sam chętnie podsyca.


