Wtorkowe posiedzenie sejmowej Komisji ds. ochrony zwierząt przerodziło się w emocjonalne widowisko. Doda, zaproszona w związku z tzw. aferą schroniskową, wygłosiła poruszające i momentami bardzo ostre wystąpienie o cierpieniu zwierząt, lukach w systemie i patologii części schronisk. Na sali obecna była też Małgorzata Rozenek, a napięcie między uczestnikami dało się wyczuć od pierwszych minut.
Co za spotkanie!#
We wtorek, 20 stycznia, w murach Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej zrobiło się gorąco. Podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt pojawiła się Doda. Artystka dzień wcześniej zapowiedziała wizytę w parlamencie, tłumacząc, że została zaproszona w związku z nagłaśnianą przez nią tzw. aferą schroniskową i nieprawidłowościami, do jakich ma dochodzić w części placówek w całej Polsce.
Na sali była także Małgorzata Rozenek. Los – a raczej sejmowa logistyka – sprawił, że panie usadzono naprzeciwko siebie. Gdy Doda zabierała głos, trudno było uniknąć napięcia i wymownych spojrzeń.
„To nie jest temat do śmiechu”#
Jako pierwsza przemówiła Doda – i od razu uderzyła ostrym tonem. Zwróciła uwagę na zachowanie części uczestników komisji, którzy mieli reagować śmiechem na wątki dotyczące cierpienia zwierząt, chorych dzieci i osób wrażliwych na huk fajerwerków.
— Jestem w szoku. Widzę głupie uśmiechy i szydercze miny w momencie, gdy mówimy o śmierci zwierząt i ludzi. Nawet udawajcie powagę. Po prostu się nie śmiejcie
— grzmiała ze sejmowej mównicy.
Kulisy schronisk, które „łamią człowieka”#
W dalszej części wystąpienia artystka przywołała własne doświadczenia z wizyt w schroniskach, w tym w Bytomiu. Opowiadała o raportach, zdjęciach i relacjach, które – jak podkreślała – pokazują systemowe patologie: omijanie kontroli, fikcyjne adopcje, leczenie „na papierze” i zarabianie na uśmiercaniu zwierząt.
— Nie miałam pojęcia, że zobaczę zdjęcia katowanych psów i fora, na których naradzają się, jak obchodzić system. Jak brać pieniądze dwa razy za to samo
— mówiła, nie kryjąc emocji.
„Nigdy nie będę się cieszyć z zimy”#
Głos Dodzie łamał się, gdy mówiła o zimie i psach, które – jak twierdziła – zamarzają w niektórych placówkach.
— Jak osoba wrażliwa ma cieszyć się śniegiem, wiedząc, że kilka kilometrów dalej psy marzną, bo system pozwala sadystom polewać je wodą na mrozie i jeszcze na tym zarabiać?
— pytała.
Mocny finał i brawa#
Na zakończenie padły najmocniejsze słowa całego wystąpienia.
— Pies to nie jest obowiązek. Obowiązkiem jest odpowiedzialność. Wstydzę się, że należę do rasy ludzkiej. Doprowadziliśmy – za nasze pieniądze – do obozów męki dla zwierząt w całej Polsce
— podsumowała.
Po tych słowach na sali rozległy się brawa. Doda opuszczała komisję jako jedna z najbardziej wyrazistych postaci tego posiedzenia – a jej sejmowy apel jeszcze długo będzie echem odbijał się poza Wiejską.
Całe wystąpienie Doda zamieściła na swoim profilu w mediach społecznościowych. Zobaczcie:


