Aug 12, 2026 2:45 PM

Szokująca scena w Paryżu: dziesięciu policjantów wyrzuca Polaków z historycznego Domu Kombatanta. Na ulicy została również polska szkoła. „Nie mamy dostępu do niczego” – mówią zrozpaczeni działacze.

Weszli z policją. „Przyszli nas zastraszyć”

We wtorek rano do zabytkowej kamienicy przy rue Legendre wkroczyła francuska policja. Nakaz był jasny: mieszkańcy i działacze mają się wynosić. Natychmiast. Andrzej Dębiński, przewodniczący Komitetu Obrony Domu Polskiego Kombatanta, nie ukrywał wstrząsu, gdy relacjonował sytuację na antenie Radia Wnet. Jego zdaniem liczba funkcjonariuszy była wyraźnie przesadzona wobec bezbronnych ludzi broniących pamięci o żołnierzach.

Po eksmisji przed budynkiem miała jeszcze zostać policja. Dębiński domagał się od funkcjonariuszki pisemnego potwierdzenia czynności i zapowiadał, że będzie czekał na krześle przed drzwiami tak długo, jak trzeba.

Najbardziej bolesny jest jednak dostęp, a raczej jego brak, do tego, co zostało w środku. Działacze przyznają, że stracili możliwość wejścia po własne książki, meble i archiwa, gromadzone od dekad.

Data jak z scenariusza. Wyrzucili ich w rocznicę urodzin generała

Gdyby ktoś chciał napisać najbardziej gorzki scenariusz tej historii, nie wymyśliłby lepszego terminu. Eksmisja zbiegła się z 134. rocznicą urodzin generała Władysława Andersa – patrona budynku i legendy polskiego wychodźstwa. Dyrektorka polonijnej szkoły działającej w Domu, Danuta Bukszyńska-Lemoyne, po siedemnastu latach prowadzenia placówki musiała patrzeć, jak jej dorobek trafia na bruk właśnie w tym dniu.

Szkoła zdążyła już znaleźć tymczasowy kąt, zaledwie 5 metrów kwadratowych, do którego w piątek, za zgodą komornika, mają zostać przewiezione pomoce naukowe i sprzęt.

Wyrok nieprawomocny, a mimo to – banicja

Tu robi się jeszcze bardziej niepokojąco. Wyrok, na podstawie którego wyrzucono Polaków z ich własnego domu, wcale nie jest ostateczny. Od orzeczenia sądu I instancji złożono apelację i ma być rozpatrzona dopiero w połowie września. Mimo to zastosowano natychmiastową egzekucję wyroku, jakby ktoś się bardzo śpieszył. Szkoła natychmiast wystąpiła o wstrzymanie tej egzekucji. W tle sprawy przewija się też kwota 240 tysięcy euro.

„Polityczne niszczenie polskiej krwi we Francji”

Dębiński nie przebiera w słowach, opisując to, co się stało. W jego ocenie to nic innego jak celowe niszczenie śladów polskiej obecności, polskiego honoru i pamięci o żołnierzach, którzy przelewali krew za wolną Francję. W przekazanym mediom oświadczeniu nazwał sytuację skandalem i kompromitacją Francji, a także porażką polskich władz w Warszawie i polskiej dyplomacji, zarzucając im brak jakiejkolwiek reakcji.

Tajemniczy „powiernicy” i londyński ślad

Kim właściwie są ludzie, którzy chcą przejąć Dom Kombatanta? Według ustaleń francuskiej Polonii, to anonimowe stowarzyszenie tzw. powierników, w którego skład wchodzić mają osoby z Londynu. I nie są to amatorzy. Środowisko polonijne twierdzi, że mają już na koncie blisko 30 podobnych transakcji sprzedaży nieruchomości w Wielkiej Brytanii.

Budynek, który teraz stał się przedmiotem tak brutalnego sporu, kupiono w 1948 roku za pieniądze zebrane od żołnierzy armii generała Andersa oraz środki polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie. Przez dekady tętnił życiem – odbywały się tam koncerty, wystawy, komunie, spotkania patriotyczne. Dziś stoi opustoszały, a przed drzwiami wciąż może czekać policja.

Polska ambasada milczy

Środowiska polonijne od miesięcy wysyłały dziesiątki pism: do rządu, parlamentu, Episkopatu, Kancelarii Prezydenta. Odpowiedzi, jak twierdzą, w większości nie było wcale. Po samej eksmisji padły twarde słowa pod adresem polskiej ambasady w Paryżu i MSZ, które, zdaniem działaczy, nie podjęły żadnej interwencji w tej sprawie, mimo dramatycznego rozwoju wydarzeń.

Na wieść o eksmisji na platformie X zareagowała Anna Maria Anders, córka generała, przypominając, że nawet komunistom nie udało się wymazać pamięci o jej ojcu i żołnierzach II Korpusu.

Co dalej z Domem Kombatanta

Losy budynku wciąż nie są przesądzone, a ostateczny wyrok zapadnie dopiero po rozpatrzeniu apelacji we wrześniu. Do tego czasu polska Polonia w Paryżu została bez swojego domu, a pytanie, czy ktokolwiek w Warszawie się nią zajmie, pozostaje bez odpowiedzi.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy