Był w Sejmie, pogonił dziki, rozmawiał z Tuskiem w KPRM i zagościł w ambasadzie chińskiej. Edward Warchocki to humanoidalny robot, który w ciągu kilku tygodni stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych „twarzy” w polskim internecie. Za całym spektaklem stoi konkretny pomysł na biznes.
Edward Warchocki, w skrócie Edek – to humanoidalny robot oparty na platformie Unitree G1, produkowanej przez chińską firmę Unitree Robotics. Mierzy około 132 cm, waży 35 kilogramów i porusza się z prędkością do 7 km/h. Potrafi chodzić po schodach, biegać, a nawet tańczyć.
Za projektem stoją dwaj polscy przedsiębiorcy: Bartosz Idzik (odpowiedzialny za systemy AI i UX) oraz Radosław Grzelaczyk (pomysłodawca i inwestor). Grzelaczyk poleciał do Chin, gdzie działają setki firm zajmujących się robotyką humanoidalną, odbył tam szkolenia, a następnie sprowadził robota do Polski. Oprogramowanie, system MERA OS – napisali sami. To właśnie ono odpowiada za to, że Edek nie jest po prostu chodzącą maszyną, ale potrafi prowadzić rozmowy, reagować na otoczenie, rozpoznawać twarze i co kluczowe dla projektu, zachowywać się w sposób, który przykuwa uwagę.

Robot funkcjonuje w mediach jako postać z charakterem: przedstawia się jako 55-letni mieszkaniec Inowrocławia, zwraca się do rozmówców per „człowieku” i nie stroni od zgryźliwych komentarzy. Twórcy przyznają, że projekt zaczął się jako żart, ale szybko przestał nim być.
Droga do sławy: od ulic Warszawy do światowych mediów#
Projekt ruszył w marcu 2026 roku. W ciągu kilku tygodni Edward Warchocki stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich fenomenów internetowych ostatnich lat.
Filmy z Edkiem w ciągu zaledwie 45 dni przekroczyły 500 milionów wyświetleń. Sam klip, na którym robot goni dziki po ulicach Warszawy, w ciągu trzech dni obejrzało ponad 11 milionów osób. Materiałem zajęły się CNN, ABC News, USA Today, Euronews, BBC, Reuters, „Le Parisien” i dziesiątki innych redakcji z całego świata.
Portal Futurism opisał projekt wprost jako „chwyt marketingowy” i trudno odmówić temu określeniu celności. Ale chwyt, który działa, to w biznesie nie żaden zarzut.
Gdzie bywał Edward Warchocki? Kronika obecności#
Lista miejsc i wydarzeń, w których pojawił się Edek, jest coraz dłuższa i coraz bardziej zróżnicowana. Oto najważniejsze punkty:
Gonienie dzików w Warszawie
Nagranie z dzielnicy Wawer, na którym robot biega za stadem dzików, to wideo, które wyniosło Edwarda na światowe salony. Akcja była zaplanowana – i doskonale wykonana pod kątem wiralowego potencjału.
Sejm RP (marzec 2026)
Edward Warchocki stał się pierwszym humanoidalnym robotem, który odwiedził polski parlament. Do Sejmu zaprosili go posłowie Konfederacji, którzy chcieli zwrócić uwagę na konieczność dostosowania prawa do ery automatyzacji i AI. Na konferencji prasowej robot wygłosił własne postulaty – między innymi wniósł o podwyżki dla funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej, przy okazji przypominając, że wcześniej wyproszono go z Centrum Nauki Kopernik, bo chciał wejść bez biletu. Spacerując po sejmowych korytarzach, rozmawiał z posłami, w tym z Markiem Suskim.
Dzień Dziecka w KPRM (maj 2026)
Na pikniku „Kraina wyobraźni” organizowanym przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów robot pojawił się wśród tłumu rodzin z dziećmi. Doszło do rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem, który powiedział do Edka: „Dziki pogoniłeś? Nie jesteś w najlepszej formie, Edek”. Wymiana błyskawicznie obiegła internet.
Ambasada Chińska / Chinese Day Warsaw (czerwiec 2026)
Robot pojawił się na imprezie organizowanej przez ambasadę Chin w Warszawie, prezentującej chińskie technologie. Wizyta wywołała poważną dyskusję, ponieważ ekspert ds. cyberbezpieczeństwa dr Piotr Łuczuk z UKSW ocenił wpuszczenie robota opartego na chińskiej platformie do polskiego parlamentu i ambasady jako „niebezpieczny precedens”. Kongres USA uznał już w 2025 roku roboty Unitree za technologię podwójnego zastosowania. Twórcy Edwarda nie odpowiedzieli na pytania PAP w tej sprawie.

Wizyta u prezydent Gdańska
Edward odwiedził Aleksandrę Dulkiewicz i rozmawiał o możliwościach współpracy z miastem, od konsultacji przy tworzeniu regulacji dotyczących robotów w przestrzeni publicznej, przez wsparcie dla szkół, po promocję Gdańska jako centrum innowacji. W trakcie spotkania zaproponował pomoc w odstraszaniu dzików.
Inne miejsca
Półmaraton Warszawski, ulice Warszawy (z piwem w ręku, na przejściach dla pieszych), radio TOK FM, program Dzień Dobry TVN. Robot otrzymał też oficjalny tytuł Ambasadora Przyszłości nadany przez ministra kultury.
Jak działa Edward Warchocki od środka?#
Robot działa w oparciu o dwa niezależne systemy: jeden odpowiada za ruch, drugi za interakcje z ludźmi. System MERA OS umożliwia rozpoznawanie i śledzenie twarzy, konwersację głosową oraz adaptację zachowania do sytuacji – twórcy opisują go jako „uczący się” charakter.
Bateria wystarcza na około 2 godziny działania. Robot wyposażony jest w LiDAR, kamery głębi, mikrofony i głośniki. Cena samego modelu Unitree G1 na polskim rynku to ponad 100 000 zł.
Edward Warchocki jako model biznesowy#
Patrząc na projekt bez nadmiernego entuzjazmu, to przede wszystkim przemyślana strategia zarabiania na zasięgach i wynajmie. Twórcy oferują kilka strumieni przychodów:
1. Wynajem na eventy
Edward można zamówić na konferencję, galę, otwarcie, festiwal, dzień otwarty firmy. Jego właściciele wprost deklarują na stronie warchocki.pl: „Przyjdę na Twoją konferencję, otwarcie, galę – i gwarantuję oblężenie”. Chętni do wynajmu kontaktują się przez biuro projektu.
2. Reklama i influencer marketing
Robot promował już między innymi luksusowe zegarki Rolex. Przy zasięgach rzędu 1,5 miliarda wyświetleń miesięcznie (tyle deklaruje strona projektu) to potencjalnie poważny kanał reklamowy dla marek chcących dotrzeć do millenialsów i pokolenia Z.
3. Sprzedaż i wdrożenia robotów
Firma MERA Robotics oferuje również zakup i integrację robotów Unitree G1 i H1 z systemem MERA OS dla klientów biznesowych do zastosowań w logistyce, ochronie i handlu detalicznym.
4. Budowanie marki firmy technologicznej
Edward jest jednocześnie najlepszą wizytówką MERA Robotics. Każde pojawienie się robota w mediach to reklama firmy i jej możliwości.
Kontrowersje, których nie można pominąć#
Projekt budzi nie tylko zachwyt. Kilka kwestii wymaga chłodnej oceny: Kwestia bezpieczeństwa, ponieważ robot oparty jest na chińskim sprzęcie, który może rejestrować i przesyłać dane z otoczenia. Po wizycie w Sejmie i zapowiedzianej obecności w ambasadzie Chin eksperci zaczęli pytać głośno, czy nikt nie zadał sobie pytania, co się dzieje z zebranym materiałem. Twórcy tych wątpliwości publicznie nie rozwiązali.
„Inicjatywa niekomercyjna”. Twórcy w rozmowie z VOX FM opisywali projekt jako „rodzaj żartu” i inicjatywę niekomercyjną. W tym samym czasie robot reklamuje Rolexy i pojawia się na stronach komercyjnych z cennikiem usług. To pewna sprzeczność.
Chińska technologia, polska marka – Edward jest sprzedawany jako „polski robot”, ale hardware w całości pochodzi z Chin. Wartość dodana to oprogramowanie MERA OS i osobowość – co jest uczciwe, ale warto mieć tego świadomość.
Edward Warchocki to jeden z bardziej pomysłowych projektów polskiej sceny technologicznej ostatnich lat. Dwóch przedsiębiorców kupiło chińskiego robota, napisało do niego własny system, nadało mu charakter i konsekwentnie buduje markę, która dziś ma zasięgi globalne.
Czy to rewolucja? Nie. Czy to sprawnie prowadzony biznes oparty na zasięgach, wiralowym contencie i wynajmie? Na to wygląda. Edward Warchocki jest tam, gdzie jest duży tłum i możliwość zrobienia nagrania. A to, jak się okazuje, wystarczy, żeby trafić na łamy CNN.


