To jedno z tych spotkań, które elektryzują jeszcze zanim padnie pierwszy klaps na planie. Agata Kulesza i Marcin Dorociński znów grają razem – tym razem w ekranizacji „Lalki”. Ich powrót budzi emocje, a pierwsze wypowiedzi aktorów tylko podsycają atmosferę wokół produkcji.
Niektóre ekranowe duety mają w sobie coś, co trudno podrobić. Gdy Agata Kulesza i Marcin Dorociński pojawiają się razem na planie, widzowie od razu przypominają sobie intensywność „Róży” czy czułą ironię „Moich córek krów”. Teraz znów spotkali się przy projekcie, który już na starcie niesie ciężar wielkich oczekiwań.
Jesienią do kin trafi nowa ekranizacja „Lalki” Bolesława Prusa. Dorociński wcieli się w Stanisława Wokulskiego, a Kulesza zagra Panią Meliton – postać, która w jej interpretacji zapowiada się wyjątkowo wyraziście. Aktorka nie ukrywa, że to rola, która daje jej sporo przestrzeni:
„Pani Meliton nie choruje, nie płacze i nie umiera, co jest dość rzadkie w tamtych czasach. Jest dość cyniczna i wyrachowana, a jej poczucie humoru sprawia, że bardzo tę postać lubię”.
Z kolei Dorociński mierzy się z jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej literatury. Wokulski to rola, która przez lata była interpretowana przez legendy kina. Tym razem to właśnie on stanie przed tym wyzwaniem – i nie ukrywa, że emocje były mieszane:
„Do dziś nie mogę uwierzyć, że syn kowala z Kłudzienka może zagrać Stanisława Wokulskiego. To spełnienie marzenia, o które nawet nie prosiłem. Kiedy dostałem tę propozycję pojawiły się we mnie ambiwalentne emocje, od lęku po radość. Pomyślałem, że kiedy, jeśli nie teraz, w końcu następną Lalkę będą kręcić za kolejne pięćdziesiąt lat".
W tej historii spotykają się więc nie tylko bohaterowie literaccy, ale też doświadczenie i aktorska intuicja. Kulesza i Dorociński znów grają razem – i wiele wskazuje na to, że ich ekranowa chemia ponownie stanie się jednym z najmocniejszych punktów filmu.


