Aug 31, 2026 12:30 PM

Katarzyna Grochola zapowiedziała kroki prawne wobec Joanny Jabłczyńskiej, oskarżając ją o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Reakcja internautów okazała się jednak zupełnie inna, niż mogłaby się spodziewać sama pisarka, ponieważ zamiast poparcia, pod jej oświadczeniem posypały się tysiące komentarzy krytykujących decyzję o pozwie i broniących aktorki.

W skrócie: o co poszło?

Konflikt narodził się, gdy Joanna Jabłczyńska, odtwórczyni roli Tosi w oryginalnym „Nigdy w życiu!” z 2004 roku, ujawniła, że nie powróci do tej postaci w kontynuacji, a zamiast niej rolę dorosłej Tosi zagra Agnieszka Żulewska. Producentka Anna Wichłacz tłumaczyła, że Jabłczyńska po prostu przegrała casting, ale aktorka twierdziła, że cała sytuacja została jej przedstawiona zupełnie inaczej i że nie wiedziała, że w ogóle bierze udział w castingu. W niedzielę, 30 sierpnia, do sprawy włączyła się Katarzyna Grochola, pisarka i współproducentka filmu, zapowiadając w obronie Żulewskiej „stosowne kroki prawne” wobec Jabłczyńskiej.

„Wstyd”. Fala krytyki pod adresem pisarki

Komentarze pod oświadczeniem Grocholi to dziś prawdziwa lawina wsparcia dla Jabłczyńskiej. Jedna z internautek napisała, że to aktorka powiedziała prawdę, a jej samej zrobiło się wstyd na tyle, że deklaruje bojkot filmu. Inna użytkowniczka ujęła to jeszcze krócej, przyznając, że już „odechciewa się tego filmu”. Kolejne osoby ironizowały, że produkcja jeszcze nie ruszyła ze zdjęciami, a już zdążyła stać się, ich zdaniem, wizerunkową porażką.

„Brzydkie i słabe”. Krytyka samej decyzji o pozwie

Wielu komentujących nie kryło zdziwienia, że sprawa w ogóle trafiła na drogę prawną. Jedna z internautek napisała wprost do Grocholi, że cała sytuacja jest „brzydka” i „bardzo słaba”, nazywając samą decyzję o pozwie kuriozalną i niedorzeczną. Inna użytkowniczka, przyznając się, że obserwuje profil Jabłczyńskiej od dawna, opisała aktorkę jako osobę, wokół której nigdy wcześniej nie było żadnych plotek ani kontrowersji, i wyraziła przekonanie, że żadne z jej słów nie zostało przeinaczone ani nie mijało się z prawdą.

Fani wspominają pierwszy film i pytają o resztę obsady

W komentarzach wracał też wątek sentymentalny. Część internautów przyznawała, że wyobrażali sobie Jabłczyńską w roli Tosi jeszcze zanim ruszyły jakiekolwiek prace nad kontynuacją, i że w nagraniu, które wywołało całą aferę, aktorka nie zachowywała się w ich ocenie agresywnie ani niemiło, a jedynie szczerze wyraziła swoje emocje.

Jedna z osób przywołała nawet wcześniejszą, marcową wypowiedź samej Grocholi ze spotkania autorskiego w Poznaniu, podczas którego pisarka miała zapowiadać udział w kontynuacji całej „starej obsady”, w tym właśnie Jabłczyńskiej – pod warunkiem znalezienia odpowiednich funduszy na produkcję. Komentująca dopytywała, czy skoro fundusze się już znalazły, to naprawdę nie ma znaczenia, kto ostatecznie zagra główne role.

Krótko o samym pozwie

Grochola oskarża Jabłczyńską o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej i zapowiada w tej sprawie kroki prawne, choć na razie nie sprecyzowała, których dokładnie wypowiedzi aktorki miałyby one dotyczyć. Jabłczyńska w odpowiedzi zapewniła, że nigdy nie zaatakowała Żulewskiej ani nie kwestionowała jej talentu, i zapowiedziała, że również będzie na bieżąco informować swoich obserwatorów o rozwoju sytuacji.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy