Zaczęło się od 2 milionów złotych dotacji dla rodzinnej piekarni. Skończyło – przynajmniej w mediach społecznościowych – na oskarżeniach o romanse, porzucenie rodziny i publiczną zemstę. Wpisy użytkowniczki podpisującej się jako Maria Śle znów przyciągają uwagę. I robi się coraz bardziej... prywatnie.
Sprawa wypłynęła po publikacjach Marcina Dobskiego, który zwrócił uwagę na unijne dotacje dla piekarni prowadzonej przez rodzinę prokuratora Dariusza Ślepokury. Kwoty – ponad 2 mln zł z różnych programów – rozgrzały dyskusję o podziale środków.
W serwisie X zaś pojawił się wpis podpisany jako Maria Ślepokura - kierowany do Dobskiego. Ton daleki od urzędowego.
„Zostałam z dwójką małoletnich dzieci i z psem! (…) Pan z tą informacją zrobi, co Pan uważa, ja się mszczę!”
Oraz inny:
Fotoradary i „każdy weekend u kochanki”#
To jednak nie był pierwszy raz, gdy konto @MariaSlepokura zabrało głos. Już 29 września 2025 roku pojawiły się wpisy o zupełnie innym ciężarze gatunkowym:
„Super, dzisiaj otrzymałam 2 korespondencję, że prokurator Dariusz Ślepokura przekroczył prędkość (raport z fotoradarów), każdy weekend spędza u kochanki, proszę się tym zająć”.
I jeszcze taki:
„Nie jestem żadną ex!”#
Kilka godzin temu Maria Śle znów odpowiedziała – tym razem bezpośrednio na komentarz Roberta Zielińskiego, który napisał:
„O chłopaku (słowa kierowane do Dobskiego - red.), nie życzę Ci posiadać w przyszłości ex-partnerki/zony. Może wykorzystać innego do wywarcia publicznej zemsty…”
Reakcja była natychmiastowa i stanowcza:
„Szanowny Panie reporterze, nie jestem żadną ex tylko aktualną żoną! Nie wykorzystuję nikogo do publicznej zemsty! Sygnały płynące do mnie zewsząd o zejściu mojego męża na drogę zdrad i romansów, o wiadomościach z Chocimskiej, że nie odpuści żadnej mam pozostać bez reakcji!”
I jeszcze dopowiedzenie:
„26 lat małżeństwa i 4 lata narzeczeństwa”.
W tej historii liczby mają znaczenie. Lata wspólnego życia zestawione z publicznym praniem brudów robią wrażenie.
Prywatne kontra publiczne#
Na osi tej opowieści znajdują się trzy wątki: unijne pieniądze, medialne zainteresowanie i małżeństwo z długim stażem. Czy wpisy są elementem prywatnej walki, czy próbą zwrócenia uwagi na coś więcej niż tylko rodzinny kryzys? Tego dziś nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że media społecznościowe stały się areną, na której mieszają się dotacje z Brukseli, raporty z fotoradarów i 26 lat wspólnego życia.
A gdy pada zdanie „ja się mszczę”, trudno udawać, że to tylko przypadkowy komentarz w sieci.


