Jun 24, 2026 6:00 AM

Kilka dni temu media obiegła wiadomość, że młody doktorek skorygował faktury i na konto szpitala przelał równo pół miliona złotych. Ale prokuratura twierdzi, że Szpital Południowy odesłał Dawidowi Kacprzykowi te pieniądze, bo coś się nie zgadza. Posłowie PiS, po kontroli, mówią inaczej, a szpital tłumaczy, że pieniądze są właśnie księgowane. Sprawdzamy, co naprawdę wiadomo o przelewach.

Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego wciąż trwa. W poniedziałek prokuratura ogłosiła, że szpital odesłał lekarzowi Dawidowi Kacprzykowi pół miliona złotych, które ten wcześniej mu zwrócił. Dzień później posłowie PiS, po przeprowadzonej kontroli poselskiej, twierdzą, że pieniądze wciąż są na koncie placówki i są właśnie księgowane. Prokuratura nie wycofała swojego stanowiska, ale dopuściła, że między 17 a 23 czerwca mogło dojść do nowych okoliczności, w tym kolejnego przelewu od Kacprzyka.

Co się stało: chronologia przelewów

Sprawa zaczęła się od ujawnienia, że Dawid Kacprzyk, koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w Szpitalu Południowym w Warszawie i do niedawna radny KO w dzielnicy Ursus, zarobił w ciągu roku w trakcie specjalizacji z anestezjologii ok. 1,6 mln zł.

Po wybuchu afery lekarz zaczął korygować swoje rozliczenia:

• 15 czerwca Kacprzyk skorygował 33 faktury za usługi medyczne świadczone od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r. i przelał na konto szpitala ponoć równo 500 tys. zł.

• 16 czerwca, według prokuratury, szpital odesłał tę samą kwotę z powrotem na konto lekarza.

• 17 czerwca szpital złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, do którego dołączono potwierdzenia obu przelewów.

• 22–23 czerwca posłowie PiS przeprowadzili w szpitalu kontrolę poselską i ogłosili, że pieniądze nigdy nie wróciły do Kacprzyka.

Wersja prokuratury: pieniądze wróciły do lekarza

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, poinformował, że pół miliona złotych przelane przez Kacprzyka 15 czerwca zostało odesłane mu przez szpital dzień później, 16 czerwca. Jako powód podał, że nie było podstawy prawnej do zaksięgowania tych środków na koncie placówki. Do Kacprzyka skierowano jednocześnie pismo z żądaniem wyjaśnienia podstawy faktycznej i prawnej całej operacji finansowej.

Jako dowód prokuratura wskazała dokumentację z zawiadomienia złożonego przez szpital 17 czerwca, w którym na czwartej stronie znajdują się informacje o obu przelewach, a mianowicie z 15 i 16 czerwca, wraz z potwierdzeniami.

Gdy posłowie PiS oskarżyli prokuraturę o wprowadzanie opinii publicznej w błąd, prok. Skiba odpowiedział, że jego stanowisko opiera się wyłącznie na materiale dowodowym z 17 czerwca i nie wyklucza, że między tą datą a 23 czerwca zaszły nowe okoliczności, np. wyjaśnienia Kacprzyka i ewentualny kolejny przelew. Stwierdził też, że albo kontrola poselska była nieprecyzyjna, albo przekazano posłom nieprawdziwe informacje, albo doszło do manipulacji tym, co podczas niej ustalono i zaproponował powtórzenie kontroli.

Wersja PiS: pieniądze nigdy nie zniknęły z konta szpitala

Mateusz Morawiecki, Anna Kwiecień i Janusz Cieszyński, którzy we wtorek rano przeprowadzili kontrolę poselską w Szpitalu Południowym, przedstawili odmienną wersję wydarzeń. Jak relacjonowała Kwiecień, zostali przyjęci przez prezes szpitala i zadali pytanie o losy pół miliona złotych. Odpowiedź, jaką uzyskali, brzmiała, że środki znajdują się na koncie placówki i są właśnie księgowane do jej budżetu.

Cieszyński, w rozmowie z Wirtualną Polską, powtórzył, że prezes szpitala osobiście powiedziała mu, że pieniądze nie zostały zwrócone. Na platformie X napisał, że rzecznik Prokuratury Okręgowej wprowadził opinię publiczną w błąd, i zażądał jego dymisji. Podobny wpis opublikowała Anna Kwiecień. Posłowie zapowiedzieli też kolejną kontrolę poselską w przyszłym tygodniu, podczas której chcą m.in. uzyskać pełną listę działaczy Platformy Obywatelskiej korzystających z tzw. pokoju VIP w szpitalu.

Warto zaznaczyć, że relacja posłów opiera się na tym, co usłyszeli ustnie od kierownictwa szpitala podczas kontroli, a nie na dokumentach księgowych, które prokuratura przywołuje jako dowód w drugą stronę.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy