Manuela Gretkowska znów wywołała poruszenie swoim wpisem. Tym razem pisarka odniosła się do tematu przemocy seksualnej i zaproponowała drastyczne rozwiązania, które, jak sama podkreśla, mają być odpowiedzią na dramaty ofiar, a nie publicystyczną prowokacją. Wprost napisała, że chemiczna kastracja gwałcicieli powinna być brana pod uwagę jako forma ochrony ofiar.
W swoim poście napisała:
„Dlaczego nie zabierać gwałcicielom ich narządów zbrodni?”

To jedno zdanie ustawiło ton całej wypowiedzi. Gretkowska argumentuje, że gwałt niszczy życie ofiary na lata, a często na zawsze. W innym fragmencie dodaje:
„Gwałt jest morderstwem na psychice. Trauma przechodzi na następne pokolenia.”
Pisarka przywołała też głośną sprawę Noeli Ramos, która po doświadczeniu przemocy seksualnej nie była w stanie wrócić do normalnego życia, a rząd Hiszpanii zgodził się na jej eutanazję. Zdaniem Gretkowskiej obecne prawo nie chroni ofiar wystarczająco skutecznie, a sprawcy wciąż mogą liczyć na łagodniejsze traktowanie niż powinno to mieć miejsce.

Gretkowska zauważa, że w niektórych krajach stosuje się bardzo surowe środki wobec sprawców, choć w Polsce takie rozwiązania są niezgodne z prawem. Mimo to pisarka stawia pytanie o granice ochrony ofiar i odpowiedzialności sprawców:
„Konstytucja nie jest tarczą przed zgwałceniem.”

Jej wpis wywołał żywą dyskusję. Jedni uważają, że wreszcie ktoś mówi o skali problemu bez owijania w delikatne słowa, inni twierdzą, że to zbyt radykalne podejście.
Gretkowska poruszyła temat, który zawsze budzi emocje. I znów zrobiła to w sposób, który trudno przeoczyć.


