To nagranie wygląda jak scena z filmu akcji: Lewis Hamilton pędzi czerwonym Ferrari F40 przez nocne Tokio, driftuje na skrzyżowaniach, silnik ryczy jak szalony, a kamera pokazuje tylko jego skupioną twarz. Przez większość ujęcia nie widać, kto siedzi obok. Dopiero w ostatniej sekundzie, gdy auto zatrzymuje się pod neonami, kamera lekko się odsuwa… i wtedy wszystko staje się jasne. Pasażerką jest Kim Kardashian.
I tym jednym ujęciem para potwierdziła to, o czym plotkowano od miesięcy.
Kim KardashianJazda jak z „Szybkich i wściekłych”, a potem… ujawnienie#
Hamilton wrzucił film na Instagram, na którym z zawrotną prędkością mknie po ulicach Tokio. Tylko on, Ferrari i nocne Tokio. Przez chwilę wyglądało to jak zwykły popis kierowcy F1. Aż do momentu, gdy kamera przesuwa się w bok, a obok niego siedzi Kim — uśmiechnięta, spokojna, jakby jazda 300 km/h bokiem była dla niej czymś absolutnie normalnym.
Jej jedyne słowa na nagraniu: „That’s insane”, czyli to niesamowite.

Plotki trwały od miesięcy. Teraz już nie ma wątpliwości#
To już nie jest przypadkowe spotkanie. Kim i Lewis byli widywani razem w kilku miejscach na świecie. Najpierw nieśmiało, potem coraz częściej. Najpierw Aspen, potem Paryż, później wspólne wejścia do tych samych hoteli, a nawet rodzinne zakupy w Tokio z Khloé Kardashian. Widziano ich razem na Super Bowl, w garażu Ferrari podczas Grand Prix Japonii, widziano ich na prywatnych lotach.
Ale dopiero teraz Hamilton zrobił coś, czego nie robi nigdy: pokazał ją na swoim profilu. W świecie celebrytów to nie jest przypadek. To jest komunikat: „tak, jesteśmy razem”
To oficjalne wejście w świat jako para. I wygląda na to, że dopiero się rozkręcają.


