W Muzeum Emigracji w Gdyni pojawiło się urządzenie, które wywołało wśród zwiedzających więcej śmiechu niż refleksji. Na ekranie interaktywnej ankiety, obok klasycznych kategorii „kobieta” i „mężczyzna”, widnieje jeszcze jedna opcja: „osoba niebinarna”.
I choć w Polsce obowiązują dwie płcie i tyle, to muzeum postanowiło dorzucić własną interpretację. Efekt? Zwiedzający robią zdjęcia, komentują i żartują, że „gender dotarł szybciej do Gdyni niż do ustawodawcy”.

Po co w ogóle to urządzenie?#
Ekran jest częścią ankiety, która ma pomóc muzeum badać profil odwiedzających. To standardowa praktyka:
• statystyka,
• analiza ruchu,
• dopasowanie oferty do odbiorców.
Wybór płci jest jednym z podstawowych parametrów, tyle że tym razem rozszerzono go o kategorię, która nie funkcjonuje w polskim prawie, co samo w sobie stało się największą ciekawostką ekspozycji.

Trzecia płeć w muzeum, choć nie w dokumentach#
To nie jest żadna zmiana przepisów, tylko autorska decyzja muzeum, które najwyraźniej uznało, że warto być bardziej „nowoczesnym” niż oficjalne regulacje.
Cała sytuacja jest zabawna głównie dlatego, że instytucja państwowa wprowadza rozwiązanie, którego państwo nie uznaje. Nie ma tu żadnej ideologii, ale jest raczej nadgorliwość, która w kontekście muzealnej ankiety wygląda po prostu komicznie.


