Nowa relacja, stare przyzwyczajenia i komentarze, które nie pozostają bez odpowiedzi. Michał Koterski coraz śmielej pokazuje swoją partnerkę — a przy okazji udowadnia, że dystans do siebie wciąż ma na wysokim poziomie.
Po rozstaniu z Marcela Leszczak ich drogi wyraźnie się rozeszły — i to w tempie, które nie wszystkim przypadło do gustu. Ona układa sobie życie u boku nowego partnera, on coraz częściej pojawia się publicznie z tajemniczą kobietą, której wizerunek odsłania… fragmentami.
Najpierw były dłonie podczas wypadu nad morze, teraz — nogi i wspólny wieczór w operze. Michał Koterski nie pokazuje wszystkiego od razu, raczej buduje napięcie, zostawiając obserwatorom pole do domysłów. Zdjęcia opatrzył krótkim, ale wymownym podpisem:
„Czas leczy rany...”.
I właśnie ten spokój najwyraźniej nie wszystkim odpowiada. W komentarzach szybko zrobiło się gorąco — od złośliwych sugestii po moralizatorskie uwagi. Jedna z internautek postanowiła uderzyć mocniej, pisząc:
„Po katolicku, nowa d*pa co rok”.
Reakcja aktora? Zamiast tłumaczeń — ironia.
„Bóg tak chciał”
— odpisał, wyraźnie rozbawiony.

Koterski coraz swobodniej porusza się między prywatnością a medialnym show. Z jednej strony chroni tożsamość partnerki, z drugiej — nie unika zainteresowania, które sam podsyca.
Czy to tylko etap przejściowy, czy początek nowego rozdziału? Na razie aktor zdaje się mówić jedno: dystans to najlepsza odpowiedź na cudze opinie.


