Nasz tekst o „balowaniu w RPA” Krzysztofa Śmiszka, podczas gdy Robert Biedroń tłumaczył jego nieobecność problemami zdrowotnymi, wywołał ogromną polityczno-internetową burzę. W sieci zawrzało od oskarżeń o kłamstwo i hipokryzję, a internauci nie mieli litości – komentarze są ostre, pełne emocji i bez pardonu punktują lewicowy duet.
Śmiszek „na chorobowym”...#
„Biedroń kłamie w sprawie zdrowia Śmiszka? Bo ten baluje w RPA!” - ten nasz tekst okazał się polityczną bombą z opóźnionym zapłonem. Choć Lewica zapewniała o „poważnych problemach zdrowotnych” Krzysztofa Śmiszka, w sieci pojawiły się fotografie i wpisy sugerujące, że poseł miał w tym czasie bawić się na wyjeździe w Republice Południowej Afryki.
Publikacja wywołała natychmiastową reakcję w mediach społecznościowych. Internauci — i to zarówno ci nastawieni konserwatywnie, jak i ci zwykle neutralni — ruszyli z komentarzami. Ton? Jednoznaczny: jeśli Śmiszek był „chory”, to chyba na opalanie.
Pierwsze reakcje były błyskawiczne. Użytkownicy nie kryli oburzenia i szyderstw:
Ten wpis stał się jednym z najczęściej cytowanych. Oburzeni internauci dodawali, że „takie chorobowe to każdy by chciał”.
Jeszcze ostrzej poszła inna komentująca:
Są też inne:
„Chory? Chyba na punkcie all-inclusive”
„Jak ja bym tak chorował, to ZUS by mnie wziął w kajdanki, a tu – safari”.
„To nie RPA, to Reprezentacyjny Program Artystyczny Lewicy”.
„Znowu politycy pokazują, że ich choroby są bardziej wyjazdowe niż nasze urlopy”.
„Wszyscy chcemy takie L4”.
„Idealny duet do kabaretu, nie do polityki”.
Afera rośnie jak kula śniegowa#
Internauci punktują „podwójne standardy”, a niektórzy wręcz piszą o „tęczowej hipokryzji”. Według użytkowników X.com niezależnie od poglądów politycznych jedno jest jasne: jeśli polityk jest chory, to nie robi egzotycznych wycieczek, a jeśli robi wycieczki — to nie powinien być przedstawiany jako „niezdolny do pracy”.
Na razie duet Biedroń–Śmiszek nie odniósł się oficjalnie do rozchodzących się w sieci oskarżeń, ale fala komentarzy nie maleje. A patrząc na skalę reakcji, to może być najpoważniejszy ich kryzys wizerunkowy od lat...


