Kontrowersyjna klinika, kontrolująca według szacunków nawet 70 procent ukraińskiego rynku surogacji, szykuje się na wejście na polski rynek. Na własnej stronie internetowej firma jawnie publikuje cennik, a stawki za „macierzyństwo zastępcze” sięgają nawet 65 tysięcy euro. We wrześniu w Warszawie ma się odbyć wydarzenie promocyjne skierowane wprost do polskich klientów. Sprawą zajęła się już prokuratura.
Ile kosztuje „zamówienie” dziecka?#
Na stronie biotexcom.pl firma wprost publikuje cennik swoich usług. Pakiety związane z zapłodnieniem in vitro, z wykorzystaniem własnych komórek jajowych, komórek dawczyni czy mitochondriów dawczyni, wyceniono od 4900 do nawet 14 900 euro, w zależności od liczby cykli i zastosowanej procedury. Osobną, znacznie droższą pozycją jest jednak przejście do właściwego programu „macierzyństwa zastępczego”: pakiet „Idealny” wyceniono na 39 900 euro w wariancie standardowym i aż 64 900 euro w wariancie VIP.

Do tego dochodzą opłaty dodatkowe, nieujęte w podstawowych pakietach, między innymi 500 euro za autoprzeszczep endometrium przy każdym cyklu, 500 euro za podwójny transfer zarodków, 3000 euro za badanie PGD/PGS wszystkich zarodków czy 400 euro za badanie NGS każdego pojedynczego zarodka. Firma zapewnia w zamian pełną obsługę: zakwaterowanie w Kijowie, transport, wyżywienie, polskojęzycznego koordynatora oraz opiekę medyczną prowadzoną do 12. tygodnia ciąży.
Imperium zbudowane na ciałach kobiet#
BioTexCom, czyli kijowskie Centrum Rozrodu Człowieka, od lat uchodzi za jednego z największych graczy na światowym rynku komercyjnej surogacji. Firma założona przez Alberta Tochilovsky’ego oferuje pakiety „macierzyństwa zastępczego” w cenach od 40 do niemal 65 tysięcy euro i, jak sama przyznaje, przed wojną realizowała nawet około tysiąca ciąż rocznie.
Za tymi liczbami stoją jednak lata poważnych zarzutów. W latach 2018–2019 ukraińska prokuratura prowadziła wobec działalności kliniki postępowania dotyczące możliwego handlu dziećmi, fałszowania dokumentów, podmian embrionów oraz oszustw podatkowych. Sam Tochilovsky był wtedy objęty aresztem domowym. Choć większość spraw nie zakończyła się prawomocnymi wyrokami skazującymi, w przestrzeni publicznej regularnie pojawiały się relacje kobiet, surogatek, opisujących złe warunki, presję i niewystarczającą opiekę medyczną. Głośne były też przypadki dzieci, które przez miesiące nie mogły zostać odebrane przez zamawiających rodziców w czasie pandemii i po wybuchu pełnoskalowej wojny. Sytuacje te klinika tłumaczyła „siłą wyższą” i winą szpitali publicznych.

Teraz cel: polscy klienci#
BioTexCom od jakiegoś czasu prowadzi już polskojęzyczną stronę internetową, aktywne profile w mediach społecznościowych oraz obsługę z polskojęzyczną koordynatorką. Firma oficjalnie reklamuje się jako ośrodek leczenia niepłodności, jednocześnie wprost oferując programy „macierzyństwa zastępczego” tym, którzy nie mogą lub nie chcą urodzić dziecka sami.
Kulminacją tej ekspansji ma być wydarzenie promocyjne zaplanowane na 12–13 września 2026 roku w Warszawie, skierowane bezpośrednio do osób zainteresowanych in vitro i surogacją.
Sprawa trafiła do prokuratury#
Sprawa nabrała rozgłosu po materiale śledczym i po tym, jak Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożył 2 września 2026 roku zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Organizacja argumentuje, że działalność firmy nie ogranicza się do usług medycznych, lecz obejmuje kompleksową organizację całego procesu, od pozyskiwania klientów, przez dobór surogatki, aż po przekazanie dziecka z dokumentacją, która ma umożliwiać sprawowanie władzy rodzicielskiej z pominięciem polskiej procedury przysposobienia.
Dlaczego to nielegalne w Polsce#
Różnica między prawem ukraińskim a polskim jest fundamentalna. Na Ukrainie art. 123 Kodeksu rodzinnego uznaje za rodziców osoby zamawiające dziecko, a surogatka nie nabywa żadnych praw rodzicielskich. Komercyjna surogacja jest tam legalna dla heteroseksualnych małżeństw, które nie mogą mieć dziecka w inny sposób.
W Polsce jest odwrotnie. Według kodeksu rodzinnego i opiekuńczego matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Umowy surogacyjne są u nas nieważne jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a przeniesienie władzy rodzicielskiej wymaga pełnego postępowania sądowego o przysposobienie. Co więcej, polskie prawo karne przewiduje odpowiedzialność za organizowanie adopcji wbrew przepisom w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a w określonych okolicznościach w grę może wchodzić nawet artykuł dotyczący handlu ludźmi.
Pytanie, na które nie ma jeszcze odpowiedzi#
Śledząc historię biznesu Tochilovsky’ego, trudno oprzeć się wrażeniu, że firma od lat skutecznie omijała konsekwencje prawne w kraju swojego pochodzenia. Teraz to samo przedsiębiorstwo, obłożone poważnymi zarzutami i falą relacji o wyzysku surogatek, otwarcie szykuje się na wejście na polski rynek. Pozostaje pytanie, które zadaje coraz więcej komentatorów: czy polskie instytucje potraktują tę ekspansję z należytą powagą, zanim proceder zdąży się u nas zakorzenić?


