Tomasz Kammel po raz kolejny odniósł się do sytuacji, która na początku 2025 roku doprowadziła do rozstania całej ekipy prowadzących „Pytanie na śniadanie”. W najnowszej rozmowie z Żurnalistą prezenter wrócił do tematu Kingi Dobrzyńskiej, która wówczas objęła stery w redakcji porannego programu TVP2.
Historia sporu#
Konflikt między Kammelem a Dobrzyńską trwa od ponad dwóch lat. Gdy Dobrzyńska przejęła kierownictwo redakcji, jednoznacznie skrytykowała dotychczasową ekipę prowadzących, a w pewnym momencie miała nazwać Kammela „nadętym chłopczykiem”. Prezenter nie pozostawał dłużny i w jednej z wcześniejszych rozmów na Kanale Zero stwierdził wprost, że Dobrzyńska „jest skończona”, dodając, że „miała pecha”, bo ktoś uwierzył, że ma kompetencje do prowadzenia takiego programu.
Sprawa miała też swój formalny ciąg dalszy. Prawniczka Kammela wysyłała do Dobrzyńskiej wezwania do przeprosin, zarzucając jej próby dyskredytowania go w oczach opinii publicznej.

Co Kammel mówi teraz?#
W najnowszej rozmowie z Żurnalistą Kammel nie przebierał w słowach, opisując to, co jego zdaniem stało się z „Pytaniem na śniadanie”. Jak stwierdził:
„Pytanie na Śniadanie to zostało przez głupotę kobiety, która to zrobiła. […] Ci nowi szefowie, którym tam paliło się z każdej strony, bo dokonali jakiejś naprawdę nocy długich noży, powierzyli bardzo, bardzo nieodpowiedniej osobie nadzór nad tym programem. Gdzieś nie upilnowali, a ta po prostu, jak małpa z brzytwą rzuciła się na tą redakcję i ją po prostu zniszczyła, bez sensu zniszczyła”.
Prezenter w tym fragmencie nie wymienił nazwiska osoby, o której mówi. Biorąc jednak pod uwagę wcześniejszy, dobrze udokumentowany konflikt Kammela z Kingą Dobrzyńską, która w 2025 roku przejęła kierownictwo nad redakcją i skrytykowała dotychczasową ekipę, wielu odbiorców łączy tę wypowiedź właśnie z nią, choć sam Kammel w tym cytacie nie potwierdza tego wprost.
Widzowie wciąż to komentują#
Zmiany w „Pytaniu na śniadanie” z początku 2025 roku do dziś wywołują dyskusje, zwłaszcza że program w kolejnych miesiącach notował spadki oglądalności, a w mediach regularnie pojawiały się spekulacje o możliwym powrocie dawnych gwiazd programu. Kammel sam określił tamtą decyzję o wymianie prowadzących jako błąd, wskazując, że przez 27 lat pracy w TVP zawsze był rozliczany z wyników oglądalności, a mimo dobrych wyników nagle zdecydowano się na zmiany.

Obecnie Kammel prowadzi własny poranny program w Kanale Zero, konkurencyjnym wobec śniadaniówek telewizyjnych.


