Bliscy i współpracownicy Joanny Kołaczkowskiej wrócili wspomnieniami do ostatnich miesięcy życia artystki. W reportażu wyemitowanym przez Telewizję Polsat członkowie kabaretu Hrabi opowiedzieli o początkach choroby 59-latki, która zmarła w lipcu 2025 roku po walce z glejakiem. Dariusz Kamys ujawnił, że pierwszym niepokojącym sygnałem były silne bóle głowy. W materiale pojawiły się także wspomnienia o determinacji artystki i jej trosce o przyszłość kabaretu.
Telewizja Polsat wyemitowała 24 maja reportaż „Niepożegnalna Joanna Kołaczkowska”, poświęcony zmarłej w ubiegłym roku artystce kabaretowej. W materiale o Joannie Kołaczkowskiej opowiedzieli jej bliscy, przyjaciele i współpracownicy ze sceny, w tym członkowie kabaretu Hrabi: Dariusz Kamys, Tomasz Majer i Łukasz Pietsch.
W reportażu pojawił się również wątek choroby nowotworowej artystki. Joanna Kołaczkowska zmarła w lipcu 2025 roku po wielu miesiącach leczenia glejaka.
Dariusz Kamys wspomniał, że pierwsze niepokojące objawy pojawiły się w kwietniu 2025 roku podczas jednej z tras kabaretowych.
„Pamiętam, że zapytałem ją: »Aśka, co tam u ciebie? Jak się czujesz?«. Powiedziała, że bardzo boli ją głowa. Do tego stopnia ją bolała, że nie wzięła udziału w próbie. Zagraliśmy ten spektakl i całą trasę, ale ona cały czas była już w tym momencie. To było bardzo trudne dla niej”
– powiedział.
Ostatnie miesiące życia Joanny Kołaczkowskiej wspominał również Artur Andrus. Jak przyznał, początkowo wiele osób wierzyło, że artystka poradzi sobie z chorobą.
„W pierwszej chwili mieliśmy wrażenie: »Ale to jest Aśka. Ona sobie z tym poradzi«. (...) Od razu przystąpiła do walki i była w niej bardzo dzielna”
– mówił.
W reportażu członkowie kabaretu Hrabi podkreślali, że Joanna Kołaczkowska bardziej niż o siebie martwiła się o przyszłość grupy i swoich współpracowników.
„Kiedy już dowiedziała się, co tak naprawdę się dzieje, to ona się autentycznie martwiła, co z nami będzie”
– powiedział Dariusz Kamys.
Podobnie wspominał ją Tomasz Majer.
„Ona się nie martwiła o siebie, tylko o to, co będzie z nami i jak sobie poradzimy”
– podkreślił.
Dariusz Kamys przyznał również, że ostatni rok był dla członków kabaretu Hrabi bardzo trudnym doświadczeniem. Jak zaznaczył, szczególnie ciężkie okazały się pierwsze miesiące po śmierci Joanny Kołaczkowskiej i oswajanie się z jej nieobecnością.
Kabaret Hrabi przygotował nowy program już bez udziału kobiety na scenie. Współzałożyciel formacji podkreślił, że nie wyobraża sobie zastąpienia Joanny Kołaczkowskiej jedną osobą.
„Nowy program zrobiliśmy bez kobiety, bo nie wyobrażam sobie, żeby jakaś kobieta miała ją zastąpić. Może kiedyś, ale to na pewno nie jedna, ale dwie, może trzy. Ona jest nie do zastąpienia”
– powiedział Dariusz Kamys.
https://blaskonline.pl/zapadl-ostateczny-wyrok-w-sprawie-michala-wisniewskiego-sad-byl-bezwzgledny/


