W niedzielny poranek estoński sportowiec Jaan Rose przeszedł po linie pomiędzy Pałacem Kultury i Nauki a Varso Tower – dwoma najwyższymi budynkami w Polsce. Miał do pokonania około 500 metrów na wysokości około 180 metrów nad ziemią.
Jaan Roose to estoński sportowiec ekstremalny, uznawany za jednego z najlepszych slacklinerów na świecie. Slacklining polega na chodzeniu i wykonywaniu akrobacji na napiętej taśmie zawieszonej między dwoma punktami. Roose jest trzykrotnym mistrzem świata i autorem wielu rekordów oraz pionierskich wyczynów w tej dyscyplinie.
Przejście między Pałaem Kultury i Nauki a Varso Tower to jeden z najbardziej spektakularnych projektów w karierze Jaana Roose i zarazem pierwsza taka próba w historii Polski.
Samo przejście miało też wymiar symboliczny. Start został zaplanowany pod Zegarem Milenijnym na PKiN, a meta na tarasie Varso Tower. Organizatorzy określali taśmę jako „linię czasu”, ponieważ łączyła dwa symbole Warszawy: powojenny Pałac Kultury i nowoczesny wieżowiec Varso, najwyższy budynek Unii Europejskiej.
Ogromnym wyzwaniem były warunki techniczne. Taśma miała zaledwie około 2 cm szerokości, była wykonana z bardzo wytrzymałych włókien Dyneema i reagowała na każdy podmuch wiatru. W przeciwieństwie do stalowej liny cyrkowej, highline ugina się pod ciężarem zawodnika, dlatego Roose przez cały czas musiał nieustannie balansować ciałem. W najniższym punkcie trasy znajdował się nawet kilka pięter niżej niż miejsce startu.
Eksperci slackline'u podkreślali, że sam dystans był wyjątkowo trudny. Około pół kilometra na takiej wysokości to projekt z najwyższej światowej półki, wymagający nie tylko siły, ale przede wszystkim kontroli oddechu, koncentracji i wytrzymałości psychicznej.
Co ciekawe, dla Roose'a nie chodziło o rekord Guinnessa. Jak sam tłumaczył, bardziej interesują go unikalne projekty przesuwające granice możliwości człowieka. Wcześniej przechodził już m.in. nad Cieśniną Bosfor, łącząc Azję z Europą, oraz nad Cieśniną Mesyńską między Półwyspem Apenińskim a Sycylią.


