Charytatywny stream Łatwogang przeszedł do historii. Youtuber przy pomocy celebrytów i gwiazd oraz polskich firm uzbierał ponad 250 mln złotych dla dzieci chorujących na raka. Minister Marcin Kierwiński chwalił w TVP w likwidacji zbiórkę, ale gdy zapytano go o to, czy sam coś wpłacił, odparł, że nie.
Stream Łatwogang to jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń charytatywnych w polskim internecie. Przez 9 dni twórcy prowadzili nieprzerwaną transmisję na żywo, podczas którego kawalerkę Łatwoganga odwiedziło mnóstwo gwiazd. Najważniejszy był jednak cel: pomoc dzieciom zmagającym się z chorobami nowotworowymi.
Dzięki ogromnemu wsparciu społeczności udało się zebrać aż 250 milionów złotych, które trafią do Fundacja Cancer Fighters. Skala zbiórki pokazała siłę internetu i solidarność ludzi, którzy potrafią zjednoczyć się wokół ważnej sprawy. „Łatwogang” stał się symbolem tego, jak rozrywka może łączyć się z realną pomocą i przynosić wymierne efekty.
O zbiórkę został zapytany także minister rządu 13 grudnia Marcin Kierwiński. Dziennikarka TVP w likwidacji spytała, czy to, że twórcy muszą organizować takie zbiórki oznacza, że "rząd sobie nie radzi w tej kwestii i obywatele muszą zbierać pieniądze dla chorych dzieci?".
Każdą akcję, która daje dodatkowe pieniądze na pomoc dzieciom należy popierać
- stwierdził polityk. Dopytywany jednak, czy sam dorzucił cegiełkę do tej akcji, odparł:
Do tej akcji nie, ale bardzo doceniam.


