Plotki o związku kierowcy Formuły 1. i jednej z najpopularniejszych celebrytek na świecie, krążyły w mediach już od pewnego czasu. Wszystko stało się jasne podczas wczorajszego meczu Super Bowl, na którym Kim Kardashian i Lewis Hamilton siedzieli obok siebie. Para wyglądała na bardziej zainteresowana sobą nawzajem, niż tym, co się działo na boisku.
Lewis Hamilton to brytyjski kierowca wyścigowy Formuły 1, uznawany za jednego z najwybitniejszych w historii tego sportu. Siedmiokrotny mistrz świata F1, wieloletni zawodnik zespołu Mercedes, znany jest z rekordowej liczby zwycięstw, pole position i podium. Poza torem angażuje się w działania na rzecz równości, różnorodności oraz ochrony środowiska.
Z kolei Kim Kardashian specjalnie nie trzeba przedstawiać. Cała rodzina Kardashianów od wielu lat pokazuje całemu światu swoje życie w słynnym reality-show "Z kamerą u Kardashianów". Jedna z pięciu sióstr - Kim, ma za sobą związki z wieloma znanymi mężczyznami. Jej mężem był raper Kanye West, później związała się z amerykańskim komikiem i aktorem Petem Davidsonem. Żadne z tych związków nie przetrwało jednak próby czasu. Ale wygląda na to, że najsłynniejsza z Kardashianek znalazła nowy obiekt westchnień i jest nim właśnie Lewis Hamilton.
O ich prawdopodobnym związku mówiło się od jakiegoś czasu, jednak to ich pojawienie się na meczu Super Bowl wywołało prawdziwą sensację. Kim i Lewis siedzieli obok siebie i wyglądali na bardzo zainteresowanych wspólną rozmową.
Specjaliści od czytania z ruchu warg rozszyfrowali nawet, że kierowca miał obiecać celebrytce spotkanie ze swoją mamą. Paparazzi uchwycili także parę podczas pocałunku.
Choć żadne z nich nie wypowiedziało się na temat swojego związku, widywano ich razem wielokrotnie, począwszy od sylwestra, kiedy Hamilton i Kardashian zostali zauważeni na tej samej imprezie w Aspen w stanie Kolorado.


