Kopnięcie z półobrotu przez cały Sejm, unikanie latających tweetów i finałowe starcie z rozwścieczonym Donaldem Tuskiem. Brzmi jak scenariusz absurdalnej komedii, a jest opisem jednej z najgłośniejszych internetowych zabawek ostatnich tygodni. „Kłeczek the Fighter” zdążył już namieszać w sieci na tyle, że bawi się nim nawet cała redakcja TV Republika.
Na czym polega gra?#
To przeglądarkowa bijatyka w klimacie starych gier, gdzie bohater przemierza kolejne plansze, tłukąc napotkanych przeciwników. Tu jednak zamiast fantastycznych scenerii mamy… wnętrza polskiego Sejmu. Rozgrywka zaczyna się od efektownego ekranu tytułowego w stylu klasycznych bijatyk - „Kłeczek” kontra „Tusk”, z podpisem “VS” pośrodku, gdzie tytułowy bohater szykuje się do kopnięcia, a jego przeciwnik płonie ze złości.

Gracz przechodzi przez korytarz sejmowy (poziom 1) i salę plenarną (poziom 2), zbierając punkty, wykonując kombosy i unikając latających w jego stronę karteczek, tweetów i innych „pocisków”.
Gra podzielona jest na trzy poziomy i jak można się domyślić z relacji internautów, poziom trzeci, najtrudniejszy, ponoć kończy się starciem z parodystyczną wersją marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Kto stoi za produkcją?#
Twórcą gry jest Bądź Na Bieżąco, popularna strona i profile w mediach społecznościowych, znane z ironicznych, satyrycznych komentarzy do bieżących wydarzeń. Sama gra dostępna jest pod adresem kleczek.pro i można w nią zagrać bezpośrednio w przeglądarce, bez instalowania czegokolwiek, wystarczy telefon lub komputer.
Tytułowy „Kłeczek” nawiązuje do postaci Miłosza Kłeczka, znanego z ostrego, konfrontacyjnego stylu dziennikarza kojarzonego z sejmowymi korytarzami i głośnymi starciami z politykami opozycji, w tym Donaldem Tuskiem.
To właśnie jego charakterystyczny, przerysowany wizerunek, łącznie ze słynnym już „kopem z półobrotu”, stał się inspiracją do stworzenia całej gry.


