Wokół lekarza i samorządowca Dawida Kacprzyka zrobiło się głośno po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego. Dokument pokazał, że w 2025 roku osiągnął dochód przekraczający 1,6 mln zł z działalności medycznej/ Sprawę zaczęły opisywać szeroko media, a pod artykułami nagle zaczęły się pojawiać komentarze wychwalające lekarza. Internauci jednak nie wierzą w ich autentyczność.
Ponad 1,6 mln zł dochodu#
Dawid Kacprzyk jest lekarzem w trakcie specjalizacji, radnym warszawskiej dzielnicy Ursus oraz koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym. To właśnie wysokość jego dochodów zwróciła uwagę opinii publicznej.
Według ujawnionych danych w ciągu jednego roku zarobił ponad 1,6 mln zł. Dla wielu osób szczególnie zaskakujący okazał się fakt, że tak wysokie przychody osiągnął stosunkowo młody lekarz, który nie posiada jeszcze tytułu specjalisty.
Pytania o czas pracy#
Kontrowersje wzbudziły także wyliczenia dotyczące liczby przepracowanych godzin. Część mediów zwróciła uwagę, że w samym Szpitalu Południowym Kacprzyk miał wykonywać pracę odpowiadającą średnio ponad 330 godzinom miesięcznie.
Dodatkowo lekarz miał świadczyć usługi także w innych placówkach medycznych. To doprowadziło do pytań o to, w jaki sposób łączył wszystkie obowiązki zawodowe z działalnością samorządową.
W tle polityka#
Sprawa szybko nabrała również wymiaru politycznego. Kacprzyk jest związany z Koalicją Obywatelską, co sprawiło, że część polityków opozycji zaczęła zadawać pytania dotyczące jego kariery zawodowej i awansu na stanowisko koordynatora SOR.
W przestrzeni publicznej pojawiły się spekulacje o możliwych politycznych powiązaniach, jednak dotychczas nie przedstawiono dowodów wskazujących na nieprawidłowości przy jego zatrudnieniu czy awansie.
Wysyp przychylnych komentarzy#
Pod publikacjami na temat Dawida Kasprzyka nagle zaczęło się pojawiać sporo komentarzy rzekomych pacjentów, którzy jak jeden mąż twierdzą, że Kasprzyk uratował im życie.
Internauci jednak wątpią w autentyczność tych komentarzy.


