W Chorzowie trwa gorąca dyskusja po ujawnieniu nagrania z wizyty lekarskiej, na którym, jak wynika z materiału, lekarz internista — Halina Hiltawska, radna miejska z Koalicji Obywatelskiej, podczas badania proponuje pacjentce podpisanie listy poparcia w sprawie referendum dotyczącego odwołania prezydenta miasta Szymona Michałka, wybranego jako kandydat lokalny, bezpartyjny.
Nagranie zaczyna się niewinnie, podstawiona pacjentka informuje, że słyszała dobre opinie na temat pani doktor i postanowiła zrobić sobie badania. Ale już po chwili radna Koalicji 13 grudnia przechodzi do tematu, który z medycyną nie ma nic wspólnego. W pewnym momencie mówi do pacjentki:
„Podpiszesz mi referendum o odwołanie prezydenta?”
Hiltawska odpowiada, że chodzi o referendum w sprawie odwołania włodarza miasta. Rozmowa toczy się przy biurku, w trakcie wizyty, co natychmiast wywołało pytania o granice etyki zawodowej.
Sytuacja staje się jeszcze bardziej kontrowersyjna, gdy pacjentka, już z własnej inicjatywy, proponuje, że może podpisać listę również za swojego narzeczonego. Pada zdanie:
„Ja mogę się podpisać za mojego narzeczonego, ja znam jego PESEL, znam jego wszystko.”
Prezydent Chorzowa Szymon MichałekLekarka nie reaguje na tę deklarację, choć jest świadkiem słów, które oznaczają fałszerstwo podpisu. Przepisy są jasne: podpisy w referendach muszą być składane osobiście.
W końcowej części nagrania pacjentka pyta jeszcze, czy jeśli jej narzeczony przyjdzie na wizytę, to lekarka „wystawi mu L4 bez problemu”. Ten fragment wywołał największe poruszenie wśród internautów, bo zwolnienie lekarskie może być wystawione wyłącznie po badaniu i na podstawie stanu zdrowia pacjenta.
Mieszkańcy komentują: „Zapłaciłam 200 zł i usłyszałam prośbę o podpis”#
Pod nagraniem pojawiły się dziesiątki komentarzy. Jedna z kobiet napisała, że była u lekarki tydzień wcześniej:
„Zapłaciłam 200 zł za wizytę. Oczywiście temat referendum i prośba o podpis. Byłam zażenowana.”
Inni komentują jeszcze ostrzej:
„A jak ktoś nie podpisze, to co? Brak diagnozy? Brak recepty? To wygląda fatalnie.”
„To jest szantaż emocjonalny. Chory człowiek nie odmówi lekarzowi.”
„Czy to nie jest złamanie prawa?”
„Zbieranie podpisów od pacjentów podczas wizyty to hańba.”

Wielu mieszkańców podkreśla, że pacjent w gabinecie lekarskim jest w pozycji zależności — dlatego jakiekolwiek działania pozamedyczne w takim miejscu budzą tak silne emocje.
Lokalny kontekst i nowe informacje o lekarsce#
Z publicznie dostępnych danych wynika, że Halina Hiltawska jest internistą i lekarzem rodzinnym, pracuje w NZOZ „Remedium” w Chorzowie, ukończyła Akademię Medyczną w Krakowie i pełni funkcję radnej miasta, ponownie wybranej w 2024 roku.
To sprawia, że nagranie odbiło się szerokim echem — dotyczy osoby znanej lokalnie zarówno jako lekarz, jak i samorządowiec.
Lokalne media opisują, że sprawa ma zostać wyjaśniona na poziomie samorządowym. Podkreślają również, że zbieranie podpisów w czasie pracy, w miejscu świadczenia usług medycznych, może być niezgodne z przepisami, a Kodeks Etyki Lekarskiej wprost zakazuje wykorzystywania relacji lekarz–pacjent do celów pozamedycznych.
Portale regionalne przypominają też, że podobna sytuacja dotyczyła nauczycielki, która również miała zbierać podpisy w czasie pracy. Jak podaje „Gorzów Nasze Miasto”, kobieta obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.


