Feb 22, 2026 4:40 PM
Updated May 9, 2026 4:35 AM

Wczoraj w Gnieźnie wydarzyło się coś, co trudno nazwać zwykłym otwarciem biura poselskiego. Michał Kołodziejczak, chcąc zadbać o frekwencję, oblepił miasto swoimi plakatami tak dokładnie, że… zakleił nawet nekrologi z datami pogrzebów, które jeszcze się nie odbyły.

Tak, to nie żart. Klepsydry poszły pod taśmę razem z reklamami.

A to był dopiero początek spektaklu.

„Jak włosy?” — czyli backstage jak z programu o metamorfozach

Na Instagramie pojawił się filmik z przygotowań. Kołodziejczak zaczyna od słów: „jak włosy?”, po czym z pełną powagą modeluje fryzurę, która finalnie przyjmuje kształt „nienachalnego jajka”.

Następnie rusza w miasto, by własnoręcznie zaklejać słupy reklamowe swoją podobizną. Problem w tym, że przy okazji zakleił również… klepsydry.

Internauci nie kryli zdziwienia, bo jednak promocja promocją, ale pogrzeby to nie jest kategoria „do zaklejenia”.

Czerwony dywan jak z Hollywood

Przed nową kancelarią rozłożono czerwony dywan... Kołodziejczak stanął na nim niczym gwiazdor czekający na premierę filmu, flesze i fanów. Wszystko gotowe: fryzura, dywan, tort, uśmiech, wejście do biura. Brakowało tylko fanfar i Oscara.

I wtedy pojawiła się delegacja mieszkańców.

Woreczek srebrników i transparent, którego nikt się nie spodziewał

Zamiast fanów przyszła grupa niezadowolonych mieszkańców, niosąc tajemniczy woreczek. Wręczyli go Kołodziejczakowi, informując, że to „garść srebrników, za które sprzedał wieś”. Towarzyszył im transparent o tej samej treści.

Świadkowie mówią, że mina posła była bezcenna, bo chyba nie takiego powitania się spodziewał.

Ochrona szybko odprowadziła protestujących, a czerwony dywan mógł znów pełnić funkcję „gwiazdorskiego wejścia”.

Wreszcie prezentacja biura

Gdy emocje opadły, a „intruzów” już nie było, Kołodziejczak mógł w końcu zaprezentować swoje wymarzone biuro. Wnętrze przygotowane, dywan wyprasowany, fryzura ułożona, czyli pełna gotowość.

Tylko że… po całym tym zamieszaniu trudno było oprzeć się wrażeniu, że zamiast uroczystego otwarcia wyszedł pełnometrażowy komediodramat.

Złota malina jak nic

Czerwony dywan, zaklejone nekrologi, fryzura „jak włosy?”, woreczek srebrników i ochrona w akcji — to wszystko razem sprawiło, że wydarzenie bardziej przypominało plan filmowy niż otwarcie biura poselskiego.

A jeśli już porównywać do kina, to raczej to show zasługiwało na Złotą Malinę niż na owacje na stojąco.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy