Anna Wyszkoni po latach wróciła do kulis swojego odejścia z zespołu Łzy. Wokalistka przyznała, że w ostatnim okresie współpracy relacje między muzykami były bardzo napięte. – „Zaczęło się bardzo dziwnie robić w zespole. Oni zaczęli podejrzewać jakiś spisek” – powiedziała. Jak wspomina, atmosfera w grupie była na tyle trudna, że po koncertach zdarzało jej się schodzić ze sceny ze łzami w oczach.
Anna Wyszkoni, znana m.in. z utworów „Czy ten pan i pani”, „Z ciszą pośród czterech ścian” oraz „Biegnij przed siebie”, opowiedziała o kulisach swojego odejścia z zespołu Łzy. W rozmowie z Eską wróciła do okresu, gdy relacje między muzykami zaczęły się wyraźnie pogarszać.
Jak przyznała, napięcia w zespole narastały stopniowo, przede wszystkim na tle różnic artystycznych.
– „Przestaliśmy się dogadywać. Pracowaliśmy ciągle nad nowymi utworami, ale mieliśmy na tym tle duże konflikty, każdy z nas chciał grać trochę inaczej”
– powiedziała.
W tym samym czasie artystka rozpoczęła pracę nad materiałem solowym, co – jak podkreśliła – dodatkowo pogłębiło różnice między nią a resztą zespołu.
– „Zaczęłam pracę nad płytą solową, co jeszcze bardziej poszerzyło moje horyzonty, otworzyłam się na pracę z innymi ludźmi. Zespół chciał pracować ciągle w tym hermetycznie zamkniętym środowisku”
– wyjaśniła.
Wyszkoni przyznała, że odrzucała część propozycji muzycznych przedstawianych przez Adama Konkola i pozostałych członków zespołu.
– „Przyznaję, że odrzucałam kolejne propozycje czy to Adama, czy to innych kolegów, bo nie były zgodne z moją wrażliwością. Nigdy nie robiłam niczego wbrew sobie”
– mówiła.
Według relacji wokalistki w pewnym momencie pozostali muzycy zaczęli podejrzewać, że jej decyzje mają na celu promowanie kariery solowej kosztem zespołu.
– „Zaczęło się bardzo dziwnie robić w zespole. Oni zaczęli podejrzewać jakiś spisek, że ja właściwie robię to, żeby bardziej promować siebie”
– powiedziała.
Jak podkreśliła, takie interpretacje były dla niej niezrozumiałe.
– „To bzdura. Graliśmy do jednej bramki”
– stwierdziła.
Decyzja o odejściu z zespołu Łzy zapadła w 2010 r., niedługo po premierze jej pierwszej solowej płyty „Pan i Pani”. Wyszkoni wspomina, że końcówka współpracy była dla niej szczególnie trudna.
– „Po tym ostatnim sezonie koncertowym schodziłam ze sceny i płakałam, bo było już tyle zgrzytów, że to się nie mogło udać”
– podsumowała.


