Od poniedziałku, 1 września, do polskich stołówek szkolnych i przedszkolnych wchodzi rewolucja żywieniowa, czyli tzw. dieta planetarna. Mniej mięsa, obowiązkowe dania roślinne, koniec ze smażeniem na potęgę. Oficjalnie to troska o zdrowie dzieci i planetę. Nieoficjalnie, jak twierdzi dziennikarz śledczy Krzysztof Strobel, za całym standardem stoi sieć fundacji powiązanych z gigantami przemysłu spożywczego i farmaceutycznego, którzy na nowej diecie mogą tylko zyskać.
Co dokładnie zmienia się w szkolnych stołówkach?#
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 lutego 2026 roku, które wchodzi w życie z początkiem nowego roku szkolnego, obejmie blisko 36 tysięcy placówek oświatowych i ponad 6,8 miliona uczniów w całej Polsce. Nowe standardy żywienia zbiorowego wprowadzają między innymi obowiązek serwowania co najmniej jednego w pełni roślinnego posiłku tygodniowo, opartego na strączkach, takich jak soczewica, fasola, soja czy ciecierzyca. W dni, gdy podawane jest mięso lub ryba, stołówki będą musiały zapewnić także wegetariańską alternatywę. Do tego dochodzi limit potraw smażonych oraz zakaz używania koncentratów spożywczych.

Dieta planetarna, czyli co dokładnie?#
Ministerstwo Zdrowia powołuje się na tzw. dietę planetarną, opracowaną przez komisję naukową EAT-Lancet. To międzynarodowy zespół ekspertów, który w 2019 roku opublikował głośny raport o tym, jak wyżywić rosnącą populację świata bez przekraczania granic planetarnych. Sama koncepcja ma silne podstawy naukowe, bo według szacunków komisji jej globalne wdrożenie mogłoby zapobiec nawet 11 milionom przedwczesnych zgonów rocznie.
Wisienka na torcie: kto sfinansował raport, na którym opiera się polskie prawo?#
Tu zaczyna się ta część historii, która wywołała lawinę komentarzy w sieci. Jak wynika z oficjalnej listy udostępnionej przez samą organizację EAT, wśród fundatorów i partnerów finansujących raport EAT-Lancet oraz działalność fundacji EAT znajdują się między innymi Fundacja IKEA, Fundacja Rockefellera, Wellcome Trust (powiązana z koncernem farmaceutycznym GlaxoSmithKline) oraz, co budzi najwięcej emocji, Fundacja Novo Nordisk, czyli podmiot kontrolujący koncern farmaceutyczny Novo Nordisk, producenta Ozempicu i Wegovy, najpopularniejszych dziś na świecie leków na otyłość i cukrzycę.
Krzysztof Strobel w swoich publikacjach w mediach społecznościowych zwraca uwagę, że to właśnie ten fakt każe zadać pytanie o interes producentów przetworzonej żywności roślinnej i firm farmaceutycznych w promowaniu konkretnego modelu żywienia na masową, globalną skalę, w tym w polskich szkołach. Dziennikarz przypomina też, że przy organizacji EAT działał program biznesowy FReSH, w którym uczestniczyły takie koncerny jak Danone, Nestlé, PepsiCo, Kellogg, Unilever, Bayer, Syngenta czy Cargill.
Kulisy lobbingu w Polsce#
Strobel w swoich materiałach opisuje też rolę Fundacji ProVeg, która, jak twierdzi, powołując się na dokumenty, miała przesłać do ministerstwa siedem stron uwag z gotowym brzmieniem paragrafów jeszcze na etapie projektu rozporządzenia, a następnie publicznie pochwalić się, że resort uwzględnił jej sugestie. Teraz ta sama fundacja prowadzi płatny program szkoleniowy „Szkoła na Roślinach”, pomagający placówkom oświatowym wdrożyć nowe przepisy, które sama współtworzyła. Ministerstwo Zdrowia potwierdza zresztą oficjalnie, że ProVeg ma być zaangażowana we wsparcie szkół przy wdrażaniu zmian.
Symboliczny zbieg okoliczności, jak zauważa dziennikarz, to też moment ogłoszenia wygaszenia norweskiej fundacji EAT, które nastąpiło zaledwie kilka dni przed podpisaniem polskiego rozporządzenia. Sama fundacja EAT potwierdziła w lutym 2026 roku, że kończy działalność, dziękując przy tym swoim wieloletnim partnerom, w tym właśnie Wellcome Trust i Fundacji Rockefellera, za lata współpracy.

Co na to Ministerstwo?#
Warto podkreślić: Ministerstwo Zdrowia broni nowych przepisów argumentami zdrowotnymi, że w Polsce rośnie odsetek dzieci z nadwagą i otyłością, a spożycie warzyw wciąż jest zbyt niskie. Resort podkreśla też, że konsultacje publiczne były prowadzone jawnie, ponieważ wpłynęło do nich blisko 800 opinii.
Rodzice pytają: co teraz?#
Dla wielu rodziców kluczowe pytanie brzmi jednak nie „kto finansował badania”, ale „co konkretnie znajdzie się na talerzu mojego dziecka od poniedziałku”. Niezależnie od tego, jak oceniamy kulisy powstania nowych przepisów, faktem jest, że zmiana czeka wszystkie szkolne stołówki w kraju, a rodzice, którzy chcą wiedzieć więcej o nowym jadłospisie, powinni zwrócić się bezpośrednio do dyrekcji placówki swojego dziecka.


