55,6 metra wysokości, 100 milionów złotych i jedna, osobista historia. W dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, biskup włocławski poświęcił w Konotopiu najwyższą figurę maryjną w Europie – Pomnik Matki Bożej Miłosiernej, wyższy od Chrystusa z Rio de Janeiro i Świebodzina. Za przedsięwzięciem stoi jedno z najbogatszych małżeństw w Polsce: Grażyna i Roman Karkosikowie. Prawdziwa historia tej budowy okazuje się poruszająco ludzka, a data poświęcenia też nie jest przypadkowa.
Gigant, który patrzy na pola#
W przeciwieństwie do wielu podobnych monumentów na świecie, Maryja z Konotopia nie stoi na wysokiej górze nad wielką metropolią. Otaczają ją niewielkie, zadbane wioski województwa kujawsko-pomorskiego. To nieprzypadkowe: fundator pochodzi właśnie z tej okolicy. Sama figura mierzy 40,6 metra, a stojący pod nią cokół w kształcie korony – blisko 15 metrów. Wewnątrz korony powstał taras widokowy z windą, z którego można podziwiać panoramę pól ciągnących się aż po horyzont.

Co ważne dla odwiedzających: fundatorzy postawili warunek, by nie pobierać od ludzi żadnych opłat. Nie ma więc biletów, płatnych parkingów ani sklepików z pamiątkami. Wstęp jest i pozostanie darmowy.
Rekord Europy. A na świecie? I tak nie ma się czego wstydzić#
Warto od razu rozwiać wątpliwości, bo w sieci krąży trochę sprzecznych informacji: Konotopie ma najwyższą figurę maryjną w Europie, ale nie jest to największy tego typu monument na świecie. Ten tytuł wciąż należy do znajdującej się na Filipinach figury Mother of All Asia – Tower of Peace, która wraz z podstawą przekracza 98 metrów. Nie zmienia to jednak faktu, że polski monument i tak zalicza się do światowej czołówki, a pod względem wysokości samej rzeźby bije na głowę większość znanych na świecie pomników maryjnych, w tym Chrystusa Zbawiciela z Rio de Janeiro.

I bardzo dobrze, bo nie mamy się tu czego wstydzić. Wielkie figury maryjne od zawsze przyciągają pielgrzymów z całego świata. Wystarczy spojrzeć na rzesze turystów odwiedzających Lourdes, Fatimę czy właśnie Rio. Teraz taki magnes znajduje się w Polsce, w niewielkiej wsi pod Toruniem, do której już dziś ściągają tłumy z kraju i zagranicy. To dla lokalnej społeczności ogromna szansa, ale też powód do dumy dla całego narodu, bo to właśnie Polska, kraj o wyjątkowo silnej więzi z kultem maryjnym, może dziś poszczycić się jednym z najbardziej imponujących pomników tego typu na świecie.
Kim jest fundator? Od złomu i kabli do jednej z największych fortun w Polsce#
Roman Karkosik to postać, która od lat wzbudza fascynację w polskim biznesie. Założyciel grupy Boryszew, inwestor giełdowy, człowiek, który dorobił się fortuny między innymi na produkcji kabli, płynu Borygo, opakowań PET oraz skupie złomu. Od dekad znajduje się w czołówce rankingów najbogatszych Polaków.

Mniej znanym faktem jest to, że od 1993 roku u jego boku, także na giełdzie, stoi żona Grażyna, która sama bywała notowana w rankingach majątkowych jako odrębna postać, ponieważ małżeństwo prowadzi rozdzielność majątkową. To właśnie ona, a nie sam Karkosik, była twarzą sobotniej uroczystości i to ona jako pierwsza zdecydowała się szczerze opowiedzieć o kulisach budowy.
Prawdziwy powód budowy? To nie kaprys bogacza#
Przez miesiące w sieci powtarzano teorie o „kaprysie miliardera” i „pomniku ego”. Tymczasem prawda, którą ostatecznie ujawniła Grażyna Karkosik, jest zupełnie inna i znacznie bardziej wzruszająca. Roman Karkosik przeżył udar mózgu, z którego skutkami zmaga się do dziś, wciąż mając problemy z chodzeniem. Pięć lat temu sytuacja wyglądała na naprawdę dramatyczną.

Grażyna Karkosik wyznała w rozmowie z „Super Expressem”, że lekarz powiedział wówczas, iż jej mąż nie przeżyje, a rodzina zaczęła się modlić. Mąż wyzdrowiał, a monumentalna Maryja to, jak sami małżonkowie podkreślają, ich osobiste „wotum wdzięczności za powrót do zdrowia i życia”. To nie pierwsze takie podziękowanie tej pary, ponieważ już w latach 2010–2011 sfinansowali oni już rozbudowę pobliskiego sanktuarium jako wotum z okazji beatyfikacji Jana Pawła II.
Fala krytyki kontra fala wzruszenia#
Poświęcenie monumentu wywołało w polskich mediach prawdziwą burzę. Z jednej strony pojawiły się ostre głosy krytyki. Dominikanin ojciec Paweł Gużyński porównał gigantyczną figurę do „złotego cielca” i określił ją mianem religijnego dziwactwa. Z drugiej strony, tysiące pielgrzymów, które w dniu poświęcenia przyjechały do Konotopia, by na własne oczy zobaczyć monument. Nad świątynią przeleciały dwa helikoptery zrzucające płatki czerwonych róż, dla gości wystąpił zespół Mazowsze, a wśród uczestników uroczystości pojawił się nawet były prezydent Lech Wałęsa, który urodził się niedaleko Konotopia.
Warto dodać, że wielu komentujących broni fundatorów, przypominając, że Roman Karkosik od lat angażuje się też w inną działalność charytatywną: wspiera szpitale, kupuje sprzęt medyczny, funduje stypendia. Wcześniej przekazał również samorządowi województwa jacht o wartości około 10 milionów złotych.
Co dalej z Konotopiem?#
Dla niewielkiej gminy Kikół gigantyczna Maryja to przede wszystkim ogromna szansa. Lokalni mieszkańcy liczą na napływ turystów i pielgrzymów, którzy odwiedzą okolicę już nie tylko z ciekawości, ale i z potrzeby duchowej refleksji. Monument, zbudowany z betonu najwyższej jakości, ma, jak zapewniają specjaliści, przetrwać kilkaset lat. Można go zwiedzać codziennie od 8:00 do 20:00 w sezonie od kwietnia do końca września.
Bez względu na to, po której stronie sporu ktoś stoi, jedno pozostaje niepodważalne: za tym monumentalnym gestem stoi bardzo osobista, ludzka historia miłości, wdzięczności i wiary w cud.


