Dec 19, 2025 2:30 PM
Updated May 9, 2026 4:41 AM

Hipokryzja władzy w pełnym świetle! Były minister Lewicy bez mrugnięcia okiem ogłasza, że chanukija w Sejmie mu nie przeszkadza, bo „każde wyznanie ma prawo się pojawić”. Ale gdy pada pytanie o krzyż – nagle zmienia ton: „Oczywiście, że mam coś przeciwko”. Tak wygląda polityka Koalicji 13 grudnia: tolerancja na pokaz, a w praktyce podwójne standardy. Sam polityk ma też dużo „za uszami”.

Były minister nauki Dariusz Wieczorek w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET wyraził pełne poparcie dla obecności chanukowych świec w Sejmie:

„Nie mam nic przeciwko, każde wyznanie ma prawo się tam pojawić”

– powiedział. Ale gdy padło pytanie o krzyż, jego ton się zmienił:

„Oczywiście, że mam [coś przeciwko]”.

Czyli: judaizm – tak, chrześcijaństwo – nie. W Sejmie, który w teorii ma być świecki, ale w praktyce staje się polem walki symboli, Lewica proponuje nową definicję neutralności: „świeckość selektywna”.

Hipokryzja systemowa – nie tylko Lewica

To nie tylko problem jednej partii. Władza w Polsce od lat stosuje podwójne standardy.

Politycy zmieniają maski szybciej niż celebryci stylizacje na ściankach. Jednego dnia są obrońcami tradycji, drugiego, bojownikami o świeckość. Wszystko zależy od tego, co się klika.

Sejm jak Instagram – liczy się estetyka, nie zasady

Obecność chanukiji w Sejmie Lewicy nie przeszkadza. Według nich to gest solidarności, kultura, tolerancja. Krzyż? Zbyt ciężki, zbyt polski, zbyt… niewygodny. Władza chce być nowoczesna, ale tylko na pokaz. Jakby rządził algorytm, nie konstytucja.

Poseł, który ma dużo „za uszami”

Poseł Lewicy próbuje dziś narzucać Polakom, które symbole religijne są „lepsze” w Sejmie. Problem w tym, że ponad 90% obywateli deklaruje się jako katolicy, a krzyż, który jest symbolem tej właśnie religii, dla Dariusza Wieczorka jest czymś, co „kłuje go w oczy”.

Tyle że sam Wieczorek nie jest żadnym wzorcem świeckości czy moralności. W grudniu 2024 roku musiał podać się do dymisji z funkcji ministra nauki i szkolnictwa wyższego po serii zarzutów o nepotyzm, nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym i ujawnienie danych sygnalistki z Uniwersytetu Szczecińskiego. Media pisały wprost: stał się „gigantycznym obciążeniem wizerunkowym dla Lewicy”.

A więc polityk, który sam kręcił z majątkiem i w atmosferze skandalu został wyrzucony z rządu, dziś stawia się w roli arbitra religijnej neutralności. To właśnie kwintesencja polskiej hipokryzji: ci, którzy sami mają najwięcej za uszami, najchętniej pouczają innych, co wolno, a czego nie.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy