Robert i Anna Lewandowscy pojawili się na Open’er Festival w Gdyni i wyglądało na to, że naprawdę się bawią. Tańce, własne grono znajomych. Ale w tle całej tej zabawy wisi przeprowadzka do Chicago, o której Anna napisała ostatnio jedno z bardziej szczerych zdań w historii polskiego Instagrama.
Na Open’erze zameldowali się właściwie wszyscy. Lewandowscy trzymali się własnego kręgu, bez wspólnych zdjęć z innymi celebrytami. Anna tańczyła, Robert był obok. Jak zwykle, kiedy pojawia się w Polsce wszystkie oczy na nich.

Ale to, co rzucało się w oczy, to nastrój Anny. Kilka dni wcześniej opublikowała na Instagramie wpis, który nie pasuje do jej standardowego zachowania. Żadnego uśmiechniętego zdjęcia z podpisem „jedziemy po nowe”. Zamiast tego, „cholernie się boję”.
„Mam prawo czuć lęk”#
„Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję”
— napisała Lewandowska.
Przyznała, że Barcelona stała się dla niej swoistym azylem i bezpieczną przystanią, a perspektywa rozpoczynania wszystkiego od nowa napawa ją stresem.
„Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy. Stoję za nim murem i wspieram go z całych sił, bo jesteśmy drużyną. Ale jako kobieta mam prawo czuć lęk”
— dodała.
To rzadkość jak na Annę Lewandowską, która przez lata perfekcyjnie zarządzała swoim wizerunkiem. Wpis zebrał dużo wsparcia.

Robert leci do MLS#
Robert Lewandowski związał się kontraktem z Chicago Fire, a według włoskiego dziennikarza Fabrizio Romano jego zarobki mogą wynosić około 20 milionów dolarów za sezon. Po latach w Barcelonie, teraz przyszedł czas na MLS. Dla kibica futbolu to lekki dysonans, ale dla zawodnika zbliżającego się do końca sportowej kariery, jest to logiczny krok. Pieniądze, nowe środowisko, przygoda.
Dla Anny i córek to przeprowadzka o kilka tysięcy kilometrów dalej niż Barcelona. I to nie do Nowego Jorku czy Miami, które przynajmniej mają jakiś europejski szyk, ale do Chicago. Wietrzne miasto nad jeziorem Michigan, znane z kapryśnej pogody.
Ostatnia taka impreza w Polsce?#
Opener wyglądał trochę jak pożegnalna zabawa przed wielkim wyjazdem. Polska na chwilę, festiwal, znajomi, muzyka i z powrotem do pakowania kartonów. Anna zapewniła, że nie zamierza rezygnować z prowadzenia firm w Polsce i będzie regularnie wracać do Barcelony.
„Będę dalej działała nad rozwojem moich firm, będę wracała do Edan Studios oraz rozbudowywała projekt. Do zobaczenia na treningu, obozie, czy też w mojej ukochanej Barcelonie”
— napisała.
Lewandowscy bawią się Openerze
Czy to ostatnie takie chwile w Polsce?


