Aug 27, 2026 2:01 PM
Updated Aug 27, 2026 2:21 PM

Robert Lewandowski nie tak wyobrażał sobie ćwierćfinał Leagues Cup. Chicago Fire przegrało z CF Monterrey 1:2, Polak nie oddał ani jednego strzału, a po ostatnim gwizdku znalazł się w centrum internetowej burzy. Krytyki było sporo, choć niektórzy komentujący zdecydowanie przesadzili.

Lewandowski pod ostrzałem po porażce Chicago Fire

To był jeden z tych wieczorów, o których piłkarz najchętniej szybko zapomina. Chicago Fire pożegnało się z Leagues Cup na etapie ćwierćfinału, przegrywając we wtorek 25 sierpnia z CF Monterrey 1:2 na SeatGeek Stadium w Bridgeview. Przy okazji zakończyła się bardzo przyjemna dla zespołu Gregga Berhaltera seria siedmiu spotkań bez porażki.

Monterrey wyszło na prowadzenie tuż przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej połowy do siatki trafił Víctor Guzmán. Chicago odpowiedziało w 59. minucie za sprawą Philipa Zinckernagela i przez chwilę wydawało się, że gospodarze mogą jeszcze odwrócić losy spotkania. W 83. minucie Orbelín Pineda skutecznie ostudził jednak te nadzieje. Jego uderzenie z dystansu dało meksykańskiej drużynie zwycięstwo 2:1.

Dla Roberta Lewandowskiego nie był to szczególnie udany wieczór. Polski napastnik spędził na boisku cały mecz, ale nie oddał ani jednego strzału. Kibice szybko zwrócili też uwagę na akcję poprzedzającą zwycięskiego gola Monterrey. Lewandowski stracił piłkę w środkowej części boiska, rywale ruszyli do przodu, a chwilę później Pineda cieszył się z bramki.

Same liczby również nie wyglądały dla Chicago szczególnie efektownie. Fire oddało dziewięć strzałów, z czego trzy były celne. Monterrey próbowało 14 razy i czterokrotnie trafiało w światło bramki. Posiadanie piłki było niemal idealnie wyrównane – 50,8 proc. do 49,2 proc. na korzyść meksykańskiej drużyny. Spotkanie z trybun oglądało 18 131 widzów.

„Zabierzcie Lewandowskiego z mojej drużyny”

Internet, jak to internet, długo na komentarze czekać nie zamierzał. Po ostatnim gwizdku nazwisko Lewandowskiego zaczęło pojawiać się wśród kibiców Chicago Fire, a ton części wpisów był daleki od łagodnego. Najczęściej wypominano Polakowi brak strzałów oraz niewielki wpływ na ofensywę w jednym z najważniejszych dotychczasowych spotkań sezonu.

„Zabierzcie Lewandowskiego z mojej drużyny. Ten facet jest bezużyteczny”

– napisał jeden z użytkowników serwisu X. Inni również wyciągali statystyki i zwracali uwagę przede wszystkim na okrągłe zero w rubryce ze strzałami.

Sportowa krytyka to jednak jedno. Część komentarzy miała pójść znacznie dalej.

Polskojęzyczny profil kibicowski Chicago Fire PL poinformował, że pod adresem napastnika padały określenia takie jak „skończony”, „emeryt” czy sugestie, by zakończył karierę. Według administratorów pojawiła się również rasistowska obelga. Profil potępił takie zachowanie i zaapelował o zaprzestanie podobnych ataków.

Anglojęzyczne relacje i komentarze potwierdzają, że po spotkaniu krytyka występu Lewandowskiego była szeroka i momentami wyjątkowo ostra.

Trener stanął za Lewandowskim

Gregg Berhalter po meczu nie próbował sprowadzać całej historii do słabszego występu jednej gwiazdy. Trener Chicago Fire zwrócił uwagę na problem całej drużyny – jego zdaniem zespół miał kłopot z odpowiednim dostarczeniem piłki w okolice bramki Monterrey.

– Nie byłem zadowolony z tego, jak próbowaliśmy wejść w pole karne. W rezultacie nie miał żadnych okazji

– mówił Berhalter, odnosząc się do występu Lewandowskiego.

I to nieco zmienia perspektywę. Zero strzałów napastnika wygląda źle w statystykach, ale trudno strzelać, kiedy piłka pojawia się w odpowiednich miejscach zdecydowanie zbyt rzadko.

Tym bardziej że pierwsze tygodnie Lewandowskiego w Chicago nie dawały powodów do alarmu. Przed ćwierćfinałem oficjalny serwis MLS informował, że od letniego transferu Polak zdobył cztery bramki w dziewięciu występach. Jego pojawienie się w klubie zbiegło się również z serią siedmiu kolejnych meczów bez porażki.

Lewandowski trafił do Chicago pod koniec czerwca jako największe nazwisko w drużynie. Klub przedstawiał go jako najlepszego strzelca w historii reprezentacji Polski i zawodnika z dorobkiem przekraczającym 700 goli dla klubów oraz kadry. Przy takim CV oczekiwania naturalnie są wysokie – a cierpliwość kibiców po porażkach bywa, delikatnie mówiąc, nieco krótsza.

Przegrana z Monterrey oznacza, że Chicago Fire żegna się z marzeniami o Leagues Cup, a wraz z nimi z szansą na pierwsze trofeum od 2006 roku. Zespół stracił również możliwość wywalczenia poprzez te rozgrywki miejsca w przyszłorocznej Concacaf Champions Cup.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy