Udział w popularnym reality show nie gwarantuje stałego miejsca w świecie influencerów – przekonuje Łukasz Urbaniak. Uczestnik „Love Island” opowiedział Angelice Bielskiej dla Blask Online, jak w jego przypadku wyglądało życie po emisji programu. Początkowo pojawiły się współprace i możliwość zarabiania w internecie, ale zainteresowanie szybko zaczęło spadać. „Masz po prostu swoje 5 minut i potem wszystko spada i to demotywuje” – przyznaje.
Łukasz Urbaniak nie ukrywa, że udział w „Love Island” przełożył się na jego rozpoznawalność. Zmiana była jednak znacznie bardziej widoczna w Polsce niż w Niemczech, gdzie wówczas mieszkał i pracował.
– W Niemczech w sumie nie zmieniło się nic, bo pracuję, wtedy żyję w Niemczech, mieszkam w Niemczech
– mówi Urbaniak.
Po programie pojawiły się jednak pierwsze współprace reklamowe i możliwość zarabiania dzięki internetowej popularności.
– Miałem tam niektóre współprace, trochę tam z tym zarobiłem. Jak w Polsce byłem, to więcej się działo. Powiedzmy tak, że mogłem w internecie trochę więcej zarobić
– przyznaje.
Przed wejściem do reality show sądził, że udział w telewizji może otworzyć mu prostą drogę do zostania influencerem. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania.
– Po programie od razu widziałem: OK, można trochę tam coś zrobić, pierwsze 2-3 miesiące, OK, ale później będzie ciężko
– wspomina.
Zapytany, czy najlepiej jak mógł wykorzystał swoje pięć minut popularności, nie próbuje przedstawiać sytuacji w lepszym świetle.
– Nie. Myślę, że nie
– przyznaje szczerze.
Po pewnym czasie zainteresowanie zaczęło spadać. Urbaniak ponownie zwiększył swoje zasięgi dzięki TikTokowi i publikowaniu innych materiałów.
Nie wszystko, co dobrze radziło sobie w sieci, odpowiadało mu jednak wizerunkowo.
– Tam też cringowe rzeczy tam poszły w górę. Myślałem: OK, ale tego nie chcę, nie chcę tym być i nie czuję tego po prostu
– wyznaje.
Doświadczenia z telewizją sprawiły, że dziś ma również własne zdanie na temat budowania kariery influencera poprzez reality show.
– Masz po prostu swoje 5 minut i potem wszystko spada i to demotywuje. Myślę, że nawet lepiej nie być w tym programie, żeby zbudować se bez reality wszystko od zewnątrz
– ocenia Urbaniak.
W rozmowie poruszył też temat hejtu. Jak przyznaje, sam miał pod tym względem szczęście, ale zna uczestników niemieckich produkcji, dla których reakcje internautów okazały się znacznie trudniejsze.
– Znam też inne osoby, też z Niemiec u mnie, które miały mega hejt i musieli potem też do terapeuty albo czegoś iść
– zdradza.
Urbaniak zwraca tym samym uwagę, że poza chwilową popularnością udział w reality show może oznaczać również konieczność zmierzenia się z negatywnymi komentarzami.


